Shop More Submit  Join Login
About Digital Art / Hobbyist Member Bianka Anna Gudaczewska19/Female/Poland Groups :icondjangoxadysonclub: DjangoxAdysonClub
DjxAd 4ever!
Recent Activity
Deviant for 5 Years
Needs Premium Membership
Statistics 1,512 Deviations 24,654 Comments 210,612 Pageviews

Newest Deviations

Donate

WhiteBAG has started a donation pool!
165 / 2,396
It's for a 12 month premium membership!

You must be logged in to donate.
  • :iconannorelka:
    Annorelka
    Donated Sep 22, 2014, 5:11:20 AM
    40
  • :iconannorelka:
    Annorelka
    Donated Sep 20, 2014, 1:22:08 AM
    50
  • :icona-naya:
    A-naya
    Donated Aug 12, 2014, 2:28:39 PM
    5
  • :iconolga950:
    Olga950
    Donated Jun 5, 2014, 9:02:27 AM
    2
  • Anonymous
    Anonymous Deviant
    Donated Jun 4, 2014, 11:57:46 AM
    3

deviantID

WhiteBAG
Bianka Anna Gudaczewska
Artist | Hobbyist | Digital Art
Poland
:heart: :icongilotyna815::iconwhitebag: :heart:
--
My last name is Gudaczewska. It's pronounced: Good-ah-chev-skah ;D
--
:iconrequestsclosed::icontradesclosed2::iconcollabsclosed::iconnocommissions::iconpointcommishesclosed::icongiftsclosed::iconnokiribans:
Interests

Activity


Ophelia

-Chcesz nam pomóc w przygotowaniach do przyjęcia urodzinowego dla Reijo? – spytała się jej Octavia. Niemal podskakiwała z podniecenia.
-Czy ty przypadkiem nie udajesz, że on i Tanel nie istnieją? – Ophee pochyliła się w jej stronę, marszcząc brwi.
-Tak było... – wilkołaczka zastanowiła się. – Ale skoro jest nas szesnastka i zero szans na spotkanie kogoś innego... równie dobrze mogę spróbować się przełamać i poznać bliżej wszystkich dookoła. Gizella od dawna tego chciała.
-Tylko pamiętaj, że robisz to dla siebie. Nie dla kogoś innego.
-Oczywiście, że robię to dla siebie. – Octavia mrugnęła do niej i odeszła.
  Ophelia patrzyła, jak jej najlepsza przyjaciółka oddala się z Padraigiem... hm. Ten White... i ona... coś się kroiło. Córka Gladys miała do tego nosa, potrafiła wyczuć takie rzeczy. Zobaczyła, że Reijo przechodzi obok, więc chwyciła go za przedramię i pociągnęła do siebie.
-Co? – spytał zmieszany.
-Spójrz na nich, palancie. – od razu zażyczyła sobie, by chłopak zignorował słowo „palancie’.
-Masz na myśli Padraiga i Octavię? Co z nimi?
-Myślisz, że coś z tego będzie?
-Masz na myśli... że oni... Nie. Nie, nie ma mowy, żeby im wyszło.
-Czemu nie? Założymy się? Jeżeli pod koniec miesiąca będą ze sobą chodzić, to wygrywam.
-Nie widzę w tym żadnego sensu. Niby co chcesz wygrać?
-Hm... – dziewczyna zastanowiła się. Czego mogła chcieć od Reijo? Mógłby jej wisieć przysługę, ale brzmiało to nudno. Podniosła palec wskazujący do buzi i przygryzła paznokieć. Ten Sadusky był całkiem przystojny. Nie wiedziałaby tylko, czy chciałaby z nim chodzić. Sprawdzić, żeby się w niej zakochał, to przecież banalne! Dziecinnie proste! Przecież gdyby tylko chciała, mogłaby chodzić dosłownie z każdym z pozostałej piętnastki. Nie, nie, będzie o wiele zabawniej, jeżeli Reijo nie będzie w niej zakochany. – Okej, chyba już wiem. Jeżeli wygram, to chcę od ciebie... Buziaka.
  Chłopak uniósł brwi. Nie spodoba ci się ten pomysł, nakazała dziewczyna w myślach.
-Eee, no dobra, ale jeżeli ja wygram, to... eee... nie będę musiał tego robić.
  I o to chodziło.
-Stoi. – Ophelia wyszczerzyła zęby.
-Ostrzegam tylko, że raczej nici z twoich planów. Po pierwsze; między tamtą dwójką nie zaiskrzy. Po drugie; między nami też nie. Wiesz, kolory naszych włosów strasznie się kłócą.
-Wcale nie. – dziewczyna dotknęła swojej fryzury. – To kolory dopełniające. Dopełniamy się.
  Oboje zaczęli się śmiać.
-Nie, raczej nie. – Reijo nagle spoważniał.
-Wiem, wiem, tak tylko żartuję. – masz być przyjaźnie nastawiony, dodała w myślach.
-Ophee? – spytała Gizella, podchodząc do nich. – Poszłabyś do ogrodu, nazbierać jabłek? Mogłabym zrobić z nich surówkę na obiad, albo coś podobnego.
-Już się robi, kochaniutka. Reijo, idziesz?
  Chłopak wzruszył ramionami i poszedł za nią. Wyszli z budynku i skierowali się w stronę drzew, uginających się od owoców. Kiedy jednak podeszli bliżej, odkryli, że wiele z nich jeszcze nie dojrzało. Dziewczyna westchnęła.
-Szukaj tych, które da się zjeść. – poleciła mu.
-Zgoda.
-Reijo? – spytała, kiedy obchodziła drzewa dookoła.
-Hm?
-Słyszałam od Octavii, że ty i jej... erm, ojciec... nienajlepiej się dogadujecie. No i pomyślałam, że o to spytam, bo, okej, powiem to, jestem dość ciekawska. To jak to jest, co? – spytała, bo chłopak wciąż milczał. – Nienawidzicie się, czy...
-Nie, nic z tych rzeczy. – westchnął wolpir, wyciągając rękę po jabłko. – Noxar chyba po prostu... nie chciał mieć braci. Urodził się, kiedy mój tata miał pięćdziesiąt lat.
-To bardzo niedużo!
-Wiem. Tata chyba nie potrafił się nim wtedy zająć, więc oddał go wujkowi Cody’emu.
-Rozumiem...
-Noxar uważa się za syna Cody’ego, więc... chyba po prostu nie uważa mnie za brata... Nigdy mnie nie obraził, ani nie był wrogo nastawiony, no wiesz, akceptuje fakt, że istnieję i szanuje mnie. Ale... pamiętam, jak urodził się Tanel i jak rodzice zaczęli poświęcać mu więcej uwagi niż mi... gdybym ja był starszy o trzysta lat, pewnie też bym się do niego nie odzywał. To jednak... kupa czasu i dość niezręczna sytuacja.
-Więc nie rozmawiacie ze sobą, bo to po prostu... niewygodne?
-Tak. Można tak powiedzieć.
-Och, dzięki Bogu! – westchnęła dziewczyna głośno, a Reijo uniósł brwi. – To znaczy... to ulga, że się nie nienawidzicie! Gizella była przekonana, że nie potraficie siebie znieść!
-Hm. – chłopak zastanowił się. – Może faktycznie powinienem jej to sprostować...

Kasandra

Kiedy zakończyli przygotowania do obiadu, zasiedli do stołu.
-Mam nadzieję, że Likaon wkrótce wróci. – powiedział Fenrir, przyglądając się zawartości talerzy. – Myślicie, że coś mogło mu się stać?
-Z Mortą nic mu nie grozi. – odparł Tanel. – Spokojnie.
-Ale to właśnie Morta najbardziej mnie martwi.
-No wiesz. – Bernard posłał mu uśmiech. – Zawsze można ją... gdzieś wrzucić!
  Wybuchł radosnym, dziecięcym śmiechem. Po chwili przestał, bo nikt inny się nie śmiał.
-Nie macie poczucia humoru. – orzekł.
-Mnie bardziej ciekawi, czy Minnie, Klaura, Lucius i Kaja zdążą na obiad. – westchnęła Gizella. Kasandra, która siedziała obok niej, zerknęła ukradkiem na jej twarz.
  Kas nieczęsto się odzywała. Odkryła, że nie ma za bardzo o czym rozmawiać z resztą przyjaciół Gizy. Oni wszyscy byli... cóż, chyba normalni. Normalni nastolatkowie i młodzi dorośli, rozmawiający o przyziemnych sprawach, takich jak miłość, troska o zaginionych dorosłych, żarty... Nie było tu nikogo, z kim mogłaby porozmawiać o genetyce, ani o tym co robić, kiedy wszyscy schodzą ci drogi, chociaż chcesz ich zatrzymać bliżej siebie, no i nikogo też nie interesowały rozmowy o zdrowiu.
  Fenrir wydawał się jej bardzo interesującą osobą. Chciała go spytać o to, jak stracił oko, czy już do tego przywykł i jak sobie radzi teraz. Ale jeszcze w pociągu Gizella ostrzegła ją, żeby nie poruszać tematu oka, kiedy rozmawia z Fenkiem. Ponoć nie lubił tego wspominać i nie odczuwał przyjemności płynącej z rozmów na ten temat.
  Tak więc Kasandra milczała.
  Ledwo dotknęła swojego kurczaka. Znów zerknęła na twarz Gizy i pochyliła się ku niej.
-Ja tu chyba nie pasuję. – przyznała cicho.
-Dlaczego tak myślisz? – jej koleżanka zatroskała się.
-Nie czuję się dobrze w licznym towarzystwie. – Kas wzruszyła ramionami. – Poza tym nikt tu nie jest zainteresowany rozmową ze mną, nie licząc ciebie.
-To co powiesz na to... – wilkołaczka zastanowiła się. – Zagonię jedną osobę, żeby z tobą porozmawiała... a potem drugą. I Trzecią. Nie wszyscy naraz. Pojedynczo. W ten sposób poznasz innych lepiej, a inni poznają ciebie. I nie będziesz musiała się martwić, że dookoła ciebie są tłumy. Co ty na to?
-To... brzmi dobrze. Dziękuję. – tak naprawdę to wciąż brzmiało tak sobie, ale nie chciała ranić jej uczuć. Obie zaczęły się rozglądać po jadalni.
-Co powiesz na Fenrira? – spytała w końcu McCook z uśmiechem.
-Co powinnam o nim powiedzieć?
-Chciałabyś go poznać?
-Cóż... mogę spróbować...
-Na dobry początek. – zachęciła Gizella.
  Wstała, podeszła do wilkołaka i szepnęła mu coś na ucho. Wymienili między sobą kilka zdań, po czym Fenrir podniósł się i z uśmiechem podszedł do Kasandry.
-Więc masz ochotę na przejażdżkę po okolicy? – spytał, odsuwając jej wózek od stołu.
  Pokiwała niepewnie głową.
-Niestety nie mamy dobrych dróg w okolicy. – mówił dalej chłopak, prowadząc ją przez korytarz, w stronę drzwi wyjściowych. – Ale mogę cię poprowadzić ścieżkami dookoła budynków. Co powiesz na to?
-Myślę, że to dobry pomysł.
  Podniósł jej wózek, jakby nic nie ważył, zniósł po stopniach, po czym postawił na ścieżce.
-Jak myślisz? – spytał, kiedy się upewnił, że nie ma tu nikogo poza nimi. – Gdzie mogli się podziać moi rodzice... i bracia... no i wszyscy?
-Nie wiem. – przyznała dziewczyna, ze smutkiem. – To co się dzieje, jest wbrew wszelkiej logice. Próbowałam ustalić fakty, ale wszystko to nie ma dla mnie sensu.
-Dla mnie też nie. – Fenek pchał ją ogródek. – Trochę martwię...
-Ja też. Zastanawiające, czy moich rodziców spotkał ten sam los...
-Zaraz, zaraz, myślisz, że oni... oni wszyscy... nie żyją?
-Nie można tego wykluczyć.
-Och, nie... – przez chwilę był cicho. – Słuchaj... tylko nie mów o tym Padraigowi, okej?
-Czego mam mu nie mówić?
-To straszny palant, ale... chyba nie zniósłby dobrze faktu, że jego rodzice... nie żyją. Znaczy wiesz, to tylko teoria, tak? Ale... jeżeli jednak to prawda... on mógłby się zupełnie załamać. I, no wiesz, mam wrażenie, że załamywanie się jest ostatnim, czego teraz potrzebujemy. Musimy spróbować być dobrej myśli i myśleć logicznie. Nie wolno się nam rozdrabniać.
-Wezmę to pod uwagę.
  Kasandra zastanowiła się, o czym jeszcze mogłaby z nim porozmawiać.
-Od jak dawna ty i Gizella się znacie? – spytała w końcu.
-Oh, od bardzo dawna. Już nawet nie pamiętam. – przyznał chłopak. – Pewnego razu po prostu... po prostu już była. Byliśmy małymi dziećmi. A nasi ojcowie najlepszymi przyjaciółmi, więc po prostu... poznali nas ze sobą.
-Rozumiem. – zastanowiła się. – Twoje nazwisko to Brown, tak?
-Tak.
-A twój ojciec nazywał się Seth?
-Tak.
-Mój ojciec znał twojego ojca.
-Naprawdę?
-Mój ojciec nazywa się Gary Smith.
-Jesteś córką Gary’ego Smitha? Tego Gary’ego Smitha?
-Tak.
-O, rany! Nie wiedziałem! Mój tata opowiadał mi o tym, jak się poznali! Tata należał do małego gangu, przewodził dzieciakami, które spotkał na ulicy. Mówił, że rozrabiał w Mieście Środkowym, razem z Codym McCookiem, Garym Smithem, Florendą i Tomem Burtonem... a znacznie później z Jackiem Wolfgangiem. Jack jest ojcem Klaury, ale nigdy go nie poznałem. A Burtonowie od dawna nie żyją.
-Wiem. Mój ojciec też opowiadał mi tę historię.
-Więc dlaczego nigdy wcześniej nie przyjechałaś tu razem z Gizellą? Mogliśmy być przyjaciółmi z dzieciństwa. To przez wózek?
-Nie. – dziewczyna zwiesiła nieco głowę. – Nie zawsze byłam niepełnosprawna. Chyba po prostu... zajęta. Tam w domu jestem wielkim naukowcem...
-Jesteś naukowcem? To brzmi super-ciekawie! Czym się zajmujesz?
-Dokonałam pewnych... odkryć w dziedzinie genetyki... – Kasandra poczuła jak się rumieni i ze złością odkryła, że nie potrafi tego ukryć. Jak dobrze, że stał za nią i nie mógł tego zobaczyć. Dziewczyna dostrzegła, że właśnie okrążyli pierwszy budynek.
-To naprawdę niezwykłe! Jedyne co ja odkryłem, to fakt, żeby nie wsiadać na smoka, jeżeli się nie jest tego pewnym. Oraz, żeby nie podchodzić za blisko osady Elfów. Oraz...
  Urwał. Przez bramę weszli Likaon i Morta. Kasandra czekała na to, co powie Fenrir.
-Oho, mój braciszek wrócił. Hm. – zamyślił się, po czym kontynuował pchanie wózka po ścieżce. – Poczeka. To, co ma do opowiedzenia, nie jest teraz najważniejsze.

Gizella

Rozmawiała z Tanelem, w kuchni.
-...co ja mogę myśleć o Likaonie... – zastanowiła się, przeczesując ręką włosy.
-Chyba... chyba bardzo mu się podobasz. – przyznał wolpir, patrząc gdzieś w bok.
-Tak, wiem o tym. – dziewczyna wzruszyła ramionami. – Widać to po nim.
-Serio wiesz o tym?
-No jasne! – parsknęła. – Za bardzo to on się z tym nie kryje.
-No... w sumie nie. ...To co o nim myślisz?
-Tanel, mam wrażenie, że mamy ważniejsze sprawy na głowie, niż...
-O rany! – wolpir zirytował się. – Nie pytam o to dla siebie. Bernard chce to wiedzieć.
-Co? Czemu?
-Uważa, że ta informacja pomoże mu wygrać w tę jego grę, w którą gra.
  Gizella zaśmiała się.
-Okej, muszę przyznać, Bernie jest dość słodki. Skoro tak bardzo chce wiedzieć... Przekaż Bernardowi, że Lika jest... cóż, słodki, kochany i bardzo zabawny, zawsze ma zaplanowane najróżniejsze rozrywki, kiedy do niego przyjeżdżam... zawsze liczy się z uczuciami innych i jest taki mądry, miły, radosny i optymistyczny dwadzieścia cztery na dobę... i zawsze potrafi podnieść innych na duchu i aż zaraża tym swoim entuzjazmem...
-Zaraz, zaraz... – Tanel posłał jej lekki uśmieszek. – Czy on przypadkiem nie podoba się też tobie?
-Cóż... sama nie wiem. Jest bardzo fajny, ale...
-Ale co? Sześć lat młodszy?
-Nie, nie, to nie to. Potrafi się zachować jak pajac, ale jest bardzo dojrzały. Myślę, że... po prostu chodzi o to, że trochę się boję... to znaczy, nie boję się tego, że go urażę, albo że boję się związku, tylko, że... – odchrząknęła. – Zawsze jak tu przyjeżdżałam, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Najpierw ja, Klaura i Fenrir, a niedługo potem dołączył też Likaon i... traktuję ich trochę jak rodzinę, no wiesz. Zawsze będę mnie wspierać, jeżeli będę tego potrzebować. Przeżyliśmy kilka fantastycznych przygód w tych lasach i... już teraz jesteśmy ze sobą bardzo blisko. Trochę się martwię, że gdybyśmy zaczęli się zachowywać jak para, to odcięłabym się w ten sposób od tamtych dni. Nie mogłabym spojrzeć na nas inaczej, nie bylibyśmy już tylko przyjaciółmi. Moje dzieciństwo by się skończyło.
-Masz dwadzieścia pięć lat.
-Dopiero w grudniu! Poczekaj! – Tanel chciał coś powiedzieć, ale przerwała mu, podnosząc rękę. Jej nozdrza poruszyły się. – Lika wraca!
-Skąd to wiesz?
-Potrafię wywęszyć członka rodziny na odległość. – mrugnęła do niego i wybiegła z kuchni.
-Ty wszystkich swoich przyjaciół masz za członków rodziny! – krzyknął za nią Tanel.
  Giza przebiegła przez korytarz i popędziła do bramy, po czym rzuciła się na Likaona, żeby go uściskać. Odwzajemnił uścisk z jeszcze większym entuzjazmem. Dziewczyna puściła go i chciała uściskać też Mortę, ale ta odsunęła się krok do tyłu, ściskając swój koszyk pełen ziół, więc wilkołaczka zostawiła ją w spokoju.
-Chodźcie do środka, jedliśmy właśnie obiad. – Gizella machnęła ręką w stronę drzwi.
-Super! – Lika roześmiał się. – Umieram z głodu!
  Kiedy jednak weszli do środka, Morta od razu skierowała się na górę.
-Hm, Morta? – wilkołaczka przyjrzała się jej uważnie. – Ty nie jesz?
-Nie.
-Wszystko w porządku?
  Odpowiedź nadeszła w postaci zamykanych drzwi.
-Pokłóciłeś się z nią? – spytała szeptem Giza.
-A skąd! – Lika wzruszył ramionami. – Wiesz, że nie potrafię się długo gniewać, na nikogo. Próbowałem do niej zagadać, ale ona traktowała mnie, jakbym nie istniał.
  Skierowali się do jadalni i usiedli razem przy stole.
-Zgaduję, że do niektórych po prostu nie można dotrzeć.
-A co, jeśli można? – spytała wilkołaczka, kiedy Likaon przysunął sobie talerz z jedzeniem. – Minnie rozmawiała z nią w pociągu całkiem swobodnie. Może ona wie, jak porozumieć się z Mortą. No i... Lucius i Kaja spędzają z nią zwykle większość czasu.
-Może. – Reijo przysiadł się do nich. – Ale tak się składa, że cała ta trójka poleciała na południe, niestety.
-A może Padraig wie. W końcu to rodzeństwo.
-Co ja? Co ja? – wampir, zajęty rozmową z Octavią i Ophelią, podniósł głowę.
-Na pewno wiesz jak rozmawiać z Mortą. – zawyrokował Lika.
-Nie. – Pad natychmiast wrócił do przerwanej rozmowy.
-Ja tylko chcę, żeby dobrze spędziła te wakacje. – zmarkotniała Giza.
-Nawet, jeżeli wszystkich dorosłych wcięło? – Reijo uniósł brew.
-Zwłaszcza dlatego.
-Na twoim miejscu nie martwiłbym się o Mortę. – mruknął Lika z pełnymi ustami.
-Dlaczego nie?
-Miałem okazję jednak trochę ją poznać, tam, na tym spacerze. U niej wszystko gra.

Morta

Rozłożyła na łóżku swój zestaw małego chemika. Ustawiła na szafce fiolki. Wyjęła z koszyka zioła. I rozpoczęła pracę.
  Wszyscy dorośli zniknęli, co napawało ją zarówno strachem, co satysfakcją. Niebawem cała szesnastka stanie przeciwko sobie, czy Gizella tego chce, czy nie. Ale tym razem Morta nie da się wepchnąć do studni. Tym razem będzie walczyć do upadłego. Będzie gotowa na wszystkie niespodzianki. A zanim Bernard zaatakuje, jej już tu nie będzie.
  No dobra, no to od początku.
  Co mogło się jej przydać?
  Na początek kilka prostych trucizn i może od razu odtrutek, czy też eliksirów leczniczych. I może kilka trucizn, które sprawiają, że jest się bardziej odpornym na trucizny – tak, umiała takie przyrządzić, to nic wielkiego. Zrobi też coś na paraliż, tak. Nieruchomy Bernard to niegroźny Bernard. Wszystkie roślinki posegregowane i gotowe do warzenia.
  Co my tu mamy... warzucha? Jest. Krwawnik kichawiec? Jest. Asfodel? Jest, ale w sumie niepotrzebny. Te kwiaty rzuca się na płonące stosy, żeby okazać szacunek zmarłym. Dyptam jesionolistny? Tak, tak, przyda się do leku na zranienia. Dzięgiel też. Dobry boże, czego nie było w tych lasach? Jutro wyruszy na poszukiwanie mandragor.
  Miała też lubczyk – główny składnik eliksiru miłosnego. Wiła Candy nauczyła ją kilku sztuczek. Morta miała cichą nadzieję, że uda się jej uwarzyć coś o silnym działaniu. Chaos i łzy... byłyby nie do opisania.
  Spojrzała jeszcze raz na łóżko, szukając wzrokiem najważniejszej rośliny. Ruta? Jest. Szałwia? Jest. Malwa? Jest. Ah! A oto i goście programu.
  Pokrzyk, zwany też wilczą jagodą. Piołun, gorzka przyprawa, w nadmiarze szkodliwa. I jej ulubiony po wszech czasy – tojad. Jej ukochany, najdroższy tojad.
  Czas się trochę zabawić!
  Rozpoczęła pracę, nasłuchując, czy nikt nie wchodzi po schodach na górę, albo, broń boże, nie podsłuchuje pod drzwiami. Tak czy inaczej, dostałby nauczkę.
  Likaon trochę ją dzisiaj zirytował. Najpierw chciał jej chyba zrobić wykład na temat tego, że nie wolno samemu chodzić do lasu. A potem nagle stał się wesoły. Za wesoły. I chciał jej pomagać, bezczelny! Musiała się siłą powstrzymywać, żeby nie uderzyć go w nos. Czyżby coś go oślepiło? Nie wiedział tego, co się działo? W okolicy ani jednego dojrzałego dorosłego. I on myślał, że wszystko będzie w porządku? Że jakoś to będzie? Akurat!
  Jej brat wszystko zapoczątkuje. Będzie sprawiał kłopoty, wybijał szyby w oknach, kradł i imprezował – zawsze marzył o takim życiu, gdzie nikt nie będzie go w stanie powstrzymać. To tylko kwestia czasu, już niedługo zorientuje się, ile ten nowy, pusty świat ma możliwości.
  Jeżeli chodzi o samą Mortę, to miała już swoje plany, ale wiedziała, że w takich sytuacjach jak ta, wszystko może ulec zmianie. Była jednak pewna, że trzeba zacząć od ważenia eliksirów.
  Co jak co, ale tego zawsze była tego pewna.
  Ale co potem? Cóż... Sama do końca nie wiedziała. Postanowiła, że nie będzie planować za bardzo naprzód. Niech kolejne dni będą niespodzianką.
  Kolejne godziny spędziła przy swoim małym, podręcznym laboratorium, tworząc swoją linię obrony. Zamykała eliksiry w małych fiolkach i ukrywała je w walizce. Kiedy skończyła, wysprzątała wszystko, a bagaż ukryła pod łóżkiem. Przecież nikt nie będzie tu grzebał.
  Dopiero teraz odkryła, jaka jest głodna. Ciekawe, czy obiad wciąż był na stole...
  Cóż, skoro teraz była przygotowana na niebezpieczeństwa, równie dobrze mogła zejść na dół i pokazać wszystkim, że się nikogo nie boi. Tak.
  Wzięła kilka oddechów i wyszła z pokoju, po czym zeszła po schodach. Stół był już pusty. Nikt z zebranych nie spojrzał w jej kierunku, wszyscy rozmawiali między sobą. I tak cały dzień... Chyba... planowali jakieś przyjęcie... Co za nudziarze.
-Jesteś! – Gizella posłała Morcie uśmiech. Wampirzyca nie odwzajemniła go. – Jesteś może głodna? Jeżeli tak, to w kuchni została porcja dla ciebie.
  Morta bez słowa poszła do kuchni, wzięła swój talerz i wróciła na górę, do pokoju.
  Nikt oprócz Gizelli nie zwrócił na to uwagi.

CDN
.:16 Elementow:.2c
5 minut przed północą. WYROBIŁAM SIĘ, but I was in a hurry.

And also, I love expoSITION AND DIALOGUES >:I   Who doesn't

Enjoi :P
Loading...
ROBIĘ TAGA BO SIĘ NUDZĘ I ZNOWU MAM PROBLEM Z PISANIEM GRRR you cannot stop me
Rozdział 2d pójdzie mi szybciej, bo dokładnie wiem co w nim pisać. Ale muszę przebrnąć przez 2c i nie jest łatwo :I

Stolen from PaulinaKP

[/] You get bad grades.
[x] You have had a pet die.
[/] You cry yourself to sleep at night. 
[x] Your parents are divorced. 
[ ] One or both of your parents are dead.
[x] People think you should be happier.  
[/] You don't have that many friends. (I guess in real life, but I have much more online tho)
[ ] You have never been out of the country.
[ ] You have never been out of the state. 
[ ] You are allergic to a food.
[ ] You are allergic to fur.
[x] You worry too much.
Total so far: 5.5

[/] You always feel sad. 
[/] You think you're bad at what you do.
[x] You are afraid of the dark.
[x] You are afraid of heights.
[ ] You don't have a pet.
[x] You have had a dream where somebody died.
[ ] You have never had a boyfriend/girlfriend. 
[ ] You have less than 3 friends in real life. (Uhh... I'm not sure...)
[x] You don't get an allowance.
[ ] You don't get food everyday.
[x] You are shy around new people.
[x] You get bullied. 
Total so far: 7

[/] You don't have your own room (or house, if you're over 18). (I don't have my own house, but I own a room...)
[ ] You don't have a cell phone.
[ ] You wish you didn't have a sibling.
[ ] You wish you had another sibling.
[ ] You are an only child.
[x] Sad music makes you cry.
[x] Sad movies make you cry.
[x] You have been to the hospital for yourself.
[ ] Somebody in your family smokes. 
[ ] Somebody in your family is an alcoholic.
[ ] You have been in a car accident. 
[x] Somebody in your family has been in a car accident. 
Total so far: 4.5

[/] You have many chores.
[x] You have had a bad sickness.
[/] You have been in a bad storm.
[/] People think you're crazy. 
[ ] You have never been to a concert.
[ ] You don't have cable.
[ ] You don't have a Facebook. (I don't but I'm actually very happy about it)
[ ] You fear your death.
[ ] You don't believe in the Easter Bunny/Santa/Tooth Fairy. 
[x] You have been rejected by your crush.
[x] You sit alone at large groups of people.
[x] You look at the ground when you walk.
Total so far: 5.5

[ ] You have written a sad song.
[ ] You have a small house.
[ ] You never met your dad/mom.
[x] You don't have a good relationship with one or more of your family members.
[x] You can't sing.
[/] Your parents are unemployed.
[x] One or both of your grandparents are dead on your dads side. 
[x] One or both of your grandparents are dead on your moms side. 
[x] You don't get parties on your birthday. (I do but I wish I don't)
[x] People have judged you by how you look.
[x] You have never been to Disney Land/World.
[ ] You have never seen a play.
Total so far: 7.5

All: 30/60 = 50%

Whoever made this tag is a genius
Wykorzystuję tego taga od oph3liactheory żeby napisać co tam u mnie.

1. Czy jesteś w stanie wymienić wszystkie fandomy , w kórych byłeś/jesteś ? 
Oh, god, ale WSZYSTKIE? Eee... Z tych co akurat teraz pamiętam: Kim Possible, Brandy and Mr Whiskers, Phineas and Ferb, Regular Show, MLP, Gravity Falls, Avatar/Aang/Korra, Harry Potter, LotR, Star Wars, Narnia, Terry Pratchett, Percy Jackson, Tunele, The Wolf Among Us, Pokemon, Homestuck, Ava's Demon, Zoophobia, the Sims, Portal, HTTYD, i żeby już nie przedłużać: much more.
2. Czy nie długo wychodzi jakiś nowy film/serial/książka/whatever na który bardzo czekasz? 

Big Hero 6, Book of Life, Boxtrolls, Inside Out, kolejne odcinki Korry i Gravity Falls, "Krew Olimpu" Ricka Riordana... No i kolejny update Homestucka! Andrew Hussie powrócił! :'D Po roku czasu!
3. Co masz zamiar robić na Halloween? Chyba , że nie masz zamiaru obchodzić...w takim wypadku zapraszam do pisania ze mną ;-;

Haha, niestety ale nie obchodzę :'D
4. Co bardziej wywołuję u Ciebie Feels'y; dobre fanfiction czy ładny art?
Feelsy? Chyba tylko i wyłącznie, jeżeli coś się dzieje kanonicznie, na przykład moje OTP robi się kanoniczne, albo ktoś robi analizę i porównania do tego co było i jak jest teraz, i wtedy mogę zapłakać nad tym jak bardzo kocham rozwój postaci czy wydarzeń... idk, something like that.
5. Czy jakikolwiek z Twoich shipów stał się kiedyś kanonem ? 
Chyba... tak?
6. Jak Ci wgl życie leci? c:
Ok, czas na rozpisanie się.
Możliwe, że spóźnię się trochę z rozdziałem 2c, ale obiecuję, że dodam go najpóźniej jutro wieczorem. W tym tygodniu miałam trochę problemów z pisaniem, bo na pewien czas opuściła mnie wena i próbowałam różnych sposobów na to, żeby wróciła. Bardzo dużo rysowałam (plus straciłam połowę tych szkiców, przez błąd komputera ._.), zmusiłam się nawet do napisania krótkiego opowiadania o pijanym Duncanie, żeby zmusić wenę do powrotu (nie dodam tego opowiadania na dA, więc jeżeli chcecie je przeczytać jako taki bonus, to dajcie mi znak w komentarzach - wyślę to wam, albo coś). Ale mam wrażenie, że wena i tak wróciła dopiero dziś ^^; Napiszę ile się da, do jutra powinnam się wyrobić.
Oprócz tego wyobraźcie sobie, że ściągnęłam wszystkie sezony Kim Kolwiek i Regular Show. I oglądam na zmianę, po jednym odcinku. Taki mały maraton. Uwielbiam obie kreskówki tak samo, ale... ten kontrast pomiędzy nimi! :'D Z jednej strony nastolatkowie chodzący do szkoły, ratujący świat i dający widzom lekcje o przyjaźni, a z drugiej... dwudziestolatkowie obijający się w robocie, kłamiący i ogólnie nienawidzący się nawzajem |DD Kocham. Jedno i drugie kocham. :heart:
Ok, powinnam już kończyć i zabierać się za rozdział 2c. Lecę.
Piszcie, kto chce opowiadanie o pijanym inkubie.
HOLY SHIT FUCK

Wyszłam z dA na sekundę NA SEKUNDĘ a tu takie zmiany??? WHAT

AdCast - Ads from the Community

×

Comments


Add a Comment:
 
:iconmelisistem-msist:
Melisistem-Msist Featured By Owner 16 hours ago  Student Filmographer
Hey! thanks for fave me!
Reply
:iconthewanderer93:
TheWanderer93 Featured By Owner 1 day ago
Thanks for liking my stuff ^u^
Reply
:iconprincesslunalovesme:
PrincessLunalovesme Featured By Owner 3 days ago  Hobbyist Digital Artist
:iconthanksforfaving:
Reply
:icontrujayy:
trujayy Featured By Owner 3 days ago  Student Digital Artist
Thanks for the watch!!! :hug:
Reply
:iconpolishynell:
Polishynell Featured By Owner 4 days ago
Dlaczego usunęłaś przeszłość?
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner 3 days ago  Hobbyist Digital Artist
Nie usunęłam, schowałam do storage :)
Reply
:iconpolishynell:
Polishynell Featured By Owner 3 days ago
Fiuu... Dzięki. Myślałem, że Cię wystraszyłem rozmową pod "Jak się nie ma co się lubi".
Druga sprawa: chciałem na Wiki dodać tamten rysunek, co go narysowałaś z okazji uruchomienia konta na Facebooku z podpisem "Nie myślcie sobie, że będę tu wstawiała słitfocie"(był jednym z tych, co go schowałaś). Wstawisz to?
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner 2 days ago  Hobbyist Digital Artist
Okej ale po co chcesz dodać na wiki tamten rysunek? Usunęłam mojego fejsa wieki temu XD
Reply
(1 Reply)
:iconannorelka:
Annorelka Featured By Owner Edited 6 days ago  Student Artist
www.youtube.com/watch?v=dTXGyL…
Film przez który ludzie się zrazili do włoskiej animacji. XD
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner 5 days ago  Hobbyist Digital Artist
Właściwie, to znam ten film, dzięki temu panu:
www.youtube.com/watch?v=PjCejJ…
xD
Wiem że nie lubisz gościa, ale skoro wiesz, że ten film jest jaki jest... Możesz obejrzeć, to dosyć zabawne xD
Reply
:iconannorelka:
Annorelka Featured By Owner 5 days ago  Student Artist
Wybacz, nie obejrzę. XD
Reply
:iconchristinekalliri:
ChristineKalliri Featured By Owner Oct 15, 2014  Hobbyist General Artist

~Thank You So Much~
  . H i a t u s . by ChristineKalliri

            ~oOo~
Reply
:iconannorelka:
Annorelka Featured By Owner Oct 4, 2014  Student Artist
Dobra, nie wiem kogo się zapytać, ale po losowaniu padło na Ciebie i Edzię. XD

Na forum o sailorkach mi to podesłano:
media.tumblr.com/2d01f3c45a6cd…
nie oglądam tego całego Crystala, ale mniejsza.
Czy ty też nie masz zielonego pojęcia o co kaman w tej scenie? Ja znam kontekst i nie wiem.
Trzeba jakiś konkurs zrobić na interpretacje...
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Oct 4, 2014  Hobbyist Digital Artist
Wtf, nie mam pojęcia, wygląda jakby odleciała w kosmos xD
Reply
:iconannorelka:
Annorelka Featured By Owner Oct 4, 2014  Student Artist
Podobno upada z wycieńczenia.
PODOBNO.
Reply
:iconoph3liactheory:
oph3liactheory Featured By Owner Sep 30, 2014  New member Student Traditional Artist
THANK YOU FOR THE WATCH! :heart: :heart: :heart:
Reply
:iconannorelka:
Annorelka Featured By Owner Sep 28, 2014  Student Artist
Co ostatnio piszesz wszystkie komentarze po angielsku? XD
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Sep 28, 2014  Hobbyist Digital Artist
Czy ja wiem, dla mnie tak jest czasem łatwiej |D
Reply
:iconannorelka:
Annorelka Featured By Owner Sep 28, 2014  Student Artist
Myślałam, że szlifujesz jakoś ambitnie język czy coś. :D
Reply
:iconlubie-kisiel:
lubie-kisiel Featured By Owner Sep 26, 2014  Hobbyist Filmographer
Dziękuję za łocza : D.
Reply
:iconethereal-harbinger:
Ethereal-Harbinger Featured By Owner Sep 22, 2014  Student Digital Artist
Thank you for +fav! We hope that you continue to enjoy/like our works. =) (Smile)
Reply
:iconkraziekazoo:
KrazieKazoo Featured By Owner Sep 20, 2014  Hobbyist Digital Artist
Thanks for the watch!
Reply
:iconnorthpines:
northpines Featured By Owner Sep 18, 2014  Hobbyist Digital Artist
Thank you so much for the watch and the faves!!! ;v; <3
Reply
:icon04startyonlinebc88:
04StartyOnlineBC88 Featured By Owner Sep 6, 2014  Student General Artist
They don't let me watch MLP. :C
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Sep 6, 2014  Hobbyist Digital Artist
Why? And who are they? :c
Reply
Add a Comment: