Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
×

:iconwhitebag: More from WhiteBAG




Details

Submitted on
December 9, 2011
File Size
11.1 KB
Link
Thumb

Stats

Views
375
Favourites
9 (who?)
Comments
7
×
Adalbert wszedł na scenę.
   Na nogę miał założony tamburyn, więc idąc, wybijał już rytm.
   Stanął przed mikrofonem, gdy Aindreas zaczął grać na basie.
   Adalbert odchrząknął.
   Po chwili odezwała się perkusja Rity.
   I Seoirse.
-Go! – krzyknął najmłodszy z rodzeństwa White'ów.
   Ta piosenka kojarzyła mu się z pewną kobietą.
   I tą kobietą nie była Ivy.
-So one, two, three, take my hand and come with me, because you look so fine, that I really wanna make you mine!
   Ani żadna inna wampirzyca.
-I say you look so fine, that I really wanna make you mine!
   Lecz człowiek.
-Oh, four, five, six, come on and get your kicks, now you don't need that money, when you look like that, do ya honey?
   Co za ironia. Zupełnie, jakby ta piosenka była napisana dokładnie dla nich.
-Big black boots, long brown hair, she's so sweet with her get back stare!
   Adalbert śmiał się w duchu. Wiedział, że Ivy nienawidzi tej piosenki. I nienawidziła tamtej kobiety. Jego samego zresztą też nienawidziła.
-Well I could see, you home with me, but you were with another man, yeah! I know we ain't got much to say, before I let you get away, yeah!
   Widownia szalała, nie wiedząc, co działo się w sercu Adalberta, gdy wykonywał ten cover.
-I said: are you gonna be my girl?
   Oh, Gwendolyn...

Przenieśmy się kilka lat wstecz.
   W czasach, gdy Gwendolyn White ze śmiechem wspominała razem z Adalbertem, jak się poznali.
   Albo jeszcze wcześniej.
   Do ich spotkania...

Gwendolyn patrzyła się w swoje odbicie w lustrze.
   Otrzymała takiego współlokatora, nie innego i powinna się cieszyć, że w ogóle udało jej się zamieszkać w Nowym Jorku. Ale Adalbert był dziwny.
   I to nie dlatego, że wszędzie nosił futerał na skrzypce i grał gdziekolwiek popadło. Nawet nie ze względu na nieco niepowtarzalne imię.
   Po prostu był... dziwny.
   Kiedy popatrzyła krzywo na jego szpiczaste uszy, wykręcił się, że takimi się po prostu urodził. Dodał też, że jest albinosem, to dlatego ma białą skórę. I to dlatego jego oczy wydają się być lekko czerwone. Niby nie jego wina, ale czemu Gwendolyn nie mogła zamieszkać ze swoim chłopakiem? A, no tak, jej chłopak stwierdził, że u niego nie ma miejsca. Głupi wykręt.
   Ale jak Adalbert zamierzał wykręcić się z zaostrzonych zębów?
   Zamierzała się go zapytać.
-Z twoich oczu czytam, że chcesz się mnie o coś spytać. – usłyszała nagle za sobą, i odwróciła się.
   Adalbert. Stał za nią.
   Odwróciła się znowu.
   Ale w lustrze go nie było!
   Odwróciła się w jego stronę.
   Jego też już tu nie było.
   Wybiegła za nim.
-NIE ODBIJAŁEŚ SIĘ W LUSTRZE! – krzyknęła z niedowierzaniem.
-Odbijałem się! – prychnął Adalbert. Był w kuchni. – Na... swój sposób... Wy, ludzie, nie umiecie robić luster. To, że mnie nie widziałaś, to nie moja wina.
-Wiedziałam! Wiedziałam, że nie jesteś człowiekiem! – dziewczyna pochwyciła pęczek czosnku i ruszyła z nim na wampira.
-Odwal się. – Adalbert odsunął się od niej.
-Ha, ha! Wiedziałam, że wampiry nie znoszą czosnku!
-A kto znosi? – White zatkał nos. – Zabieraj to! Wiesz, że nie lubię warzyw, mówiłem ci.
-A może masz ochotę wypić sobie moją krew?! – krzyknęła histerycznie.
-Gwen, uspokój się. – Adalbert usiadł na blacie kuchennym. – To ludzie wypijają krew z wampirów, nie na odwrót.
-CO?!
-Tak nas uczono w... – zastanowił się. Słowo „Trójkąt" wywołałoby zbyt wiele pytań. - ...tam, skąd pochodzę.
   Dziewczyna nadal trzymała czosnek w pogotowiu. Nadal nie mogła uwierzyć, ale nagle okazało się, że jej sublokator jest kimś, kto powinien istnieć tylko w legendach.
-Możesz to odłożyć, sama wiesz, że to śmierdzi. – Adalbert zmierzył ją wzrokiem. – A teraz odpowiem na twoje pytania. I nie, nie zamierzam cię krzywdzić. I nie, nie śpię w trumnie.

-...a potem mnie uratowałeś. – wspominała Gwendolyn, patrząc jak ich syn, Patrick, bawi się klockami.
-Przed twoim „chłopakiem", który nagle postanowił cię zgwałcić. – dokończył Adalbert, obejmując ją i gładząc jej długie, brązowe włosy.
   Nie pozwolił nikomu ze swojej ludzkiej rodziny spotkać się z kimkolwiek z jego wampirzej rodziny, ani na odwrót. To była jego prywatna sprawa.
-Dziękuję. – wyszeptała Gwendolyn.
-Za co? Chyba nie za tamto?...
-Nie. Nie do końca. Za to, że jesteś. Kocham cię, Ad.

-Well, so one, two, three, take my hand and come with me, because you look so fine, that I really wanna make you mine!
   Miał powiedzieć Patrickowi prawdę.
-I say you look so fine, that I really wanna make you mine.
   Ale zwlekał.
-Oh, four, five, six come on and get your kicks, now you don't need that money, with a face like that, do ya?
   Patrzył jak jego syn dorasta, i milczał.
-Big black boots, long brown hair, she's so sweet with her get back stare!
   A Gwendolyn milczała także. Czekała, aż Adalbert sam powie Patrickowi, kim jest.
-Well I could see, you home with me, but you were with another man, yeah! I know we ain't got much to say, before I let you get away, yeah!
   Ale przyszedł w końcu ten dzień. Powiedział mu wszystko. Opisał mu Trójkąt, oraz poprosił, by przekazał tą wiedzę dalej, gdy nadejdzie ku temu czas.
-I said: are you gonna be my girl?
   
Dziesięcioletni Patrick White zrobił jeszcze kilka kroków, po czym usiadł na ławce w Central Parku, obok swoich kolegów.
-Co jest? – spytał Raphaël Black. Adam Smith, wychylił się zza Blacka, by spojrzeć na White'a.
-Mój ojciec jest wampirem. – powiedział Patrick głucho.
-Nie wkręcaj, stary. – prychnął Adam.
-On nie żartuje. – obronił go Raphaël.
-Skąd wiesz? – spytali jednocześnie Patrick i Adam.
-Bo mój stary też jest wampirem. Wiem o tym od dawna.
-Skąd? – White wytrzeszczył oczy.
-Powiedział mi. – Black wyszczerzył zęby.
-Oboje coś kręcicie. – mruknął Smith, jednak nie był już tak pewny siebie jak przed chwilą.
-A jak wytłumaczysz to, że skórę mamy białą jak śnieg, a oczy nie do końca w normalnym kolorze? – Raphaël zrobił minę, jakby był panem świata.
-Czyli, że ja jestem wodnym demonem, a moi koledzy to wampiry? – Smith wyszczerzył zęby.
-Na to wychodzi. – Black zachichotał.
-Jesteśmy bandą odmieńców! – jęknął Patrick, wznosząc wzrok ku niebu.
-Skoro o odmieńcach mowa... – Raphaël zmarszczył brwi. – Twój brat bliźniak tu idzie.
-O nie... – Adam zmarszczył brwi i wstał z ławki. – John, co ty tu robisz? Jak udało ci się wyjść? Co z nianią?
-Śpi. – odparł John cicho. Miał wiecznie przetłuszczone włosy i za dużą pelerynę.
-Bożeee, jaki on jest INNY. – jęknął Raphaël, również wstając. Patrick obserwował to kątem oka. – Lepiej posłuchaj, bo nie zamierzam dwa razy powtarzać. Jesteśmy wampirami.
-Wampirami. – prychnął John Smith.
-Tak, ja i Raph. – teraz to Patrick wstał.
-A ty nie należysz do naszej paczki. – dodał Black. – Więc zjeżdżaj.
-Chłopaki... – zaczął Adam cicho.
-Dagony są lepsze od wampirów. – krzyknął John. – Wampiry to dno! Przynoszą pecha!
-A skąd niby to wiesz? – rozzłościł się White.
-Znam was, to mi wystarczy! – odgryzł się John.
-John... – zaczął Adam.
-Spadaj, gnojku! Bo zobaczysz co to znaczy mieć pecha!
-Raph! – krzyknął Adam. – To mój brat! John, wracaj do domu.
-Tak, i nie waż się więcej obrażać wampirów! – krzyknął za nim Patrick, gdy John pokazał im na odchodnym wulgarny gest.
-Hej, Pat, patrz kto idzie. – Raphaël nagle zmienił temat, wskazując w innym kierunku. – To Beatrice, nieprawdaż? – zawadiacko poruszył brwiami.
-Ja... ja nie wiem o co ci chodzi. – odparł White, rumieniąc się jak burak.
   Nastała cisza, przerwana w końcu przez Adama.
-A tak właściwie, to co to jest Dagon?

Dagon okazał się być tym, który zabił ich wszystkich. Adama, Patricka i Gwendolyn.
-Come on! I could see, you home with me, but you were with another man, yeah! I know we
ain't got much to say, before I let you get away, yeah!
   Ale to była już zupełnie inna historia.
-Oh, be my girl! Be my girl! Are you gonna be my girl?! Yeah!
   Adalbert ukłonił się, wśród gromkich braw i gwizdów zachwytu.
   I płaczu swego serca.
SORRY! Only in Polish!!!

[link]

Krótka, prosta historyjka :P Mam nadzieję, że rozpoznaliście bohaterów, których bądź co bądź nie było wcześniej :iconteheplz:

Enjoi :shrug:
Add a Comment:
 
:iconolga950:
Olga950 Featured By Owner Feb 25, 2012  Hobbyist Traditional Artist
Awwwww...
To słodkie!!!
Reply
:iconphinbellathomariefan:
Great Song EVER! :D
Reply
:iconphinbellathomariefan:
a good story! :D i use translate :S
Reply
:iconmikimonster:
MikiMonster Featured By Owner Dec 9, 2011  Student Artist
Rita na perkusji. To musi być... czadowe :D
Czy Seoirse grał na gitarze? CZY ZGADŁAM?

A tak btw, to kurde czasami z Edzią mamy wrażenie, że wyprzedzasz nas z pomysłami XD
Wiesz o co chodzi. Np, Edzia wymyśliła jakiegoś tam smoka, ale jeszcze go nie opublikowała, potem ty dodajesz smoka i sie biedna dziewczyna martwi, że ją posądzą o plagiat o_o Hjehje.


Opko świetne C: Zresztą jak zwykle.
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Dec 9, 2011  Hobbyist Digital Artist
Oczywiście, że tak :D

LOL :o Z czym tym razem was wyprzedziłam? :rofl:
Reply
:iconmikimonster:
MikiMonster Featured By Owner Dec 9, 2011  Student Artist
:giggle:

My już mamy paranoje :XD:
Tym razem powstaje [u mnie] coś podobnego do Alucarda z Hellsinga :heart:
Reply
:iconraingirldev:
RainGirlDev Featured By Owner Dec 9, 2011  Hobbyist Filmographer
Wampiry przynoszą pecha :rofl: :XD: Nieźle, nieźle, obym też tak umiała napisać :D Chodzi mi o to , że tak dobrze :XD:
Reply
Add a Comment: