deviant art

Deviant Login Shop
 Join deviantART for FREE Take the Tour
[x]
Download File
HTML, 14.9 KB
more ▶

More from ~WhiteBAG

Featured in Groups:

Details

August 25, 2011
14.9 KB
Link
Thumb

Statistics

Comments: 44
Favourites: 5 [who?]

Views: 369 (0 today)
Downloads: 8 (0 today)
[x]
Rozdział 16 – Na skraju lasu

Pod koniec lutego Jack i Laura zabrali manatki, po czym w towarzystwie Ariadny i Tezeusza wyszli spod ziemi i skierowali się na Północ. Minotaury zaoferowały, że przeprowadzą ich w miarę bezpiecznym szlakiem, którym Wtajemniczeni zwykle się nie zapuszczają.
-To bardzo niebezpieczne! – zawołała Ariadna, podskakując z emocji. – Aż mam dreszcze! Mam nadzieję, że moja przyjaciółka, Arachne, zajmie się moimi pająkami, jak powiedziała...
-Na pewno nic im nie będzie. – odparła wesoło Laura, która zdążyła się już blisko zaprzyjaźnić z Ariadną.

Heather prowadziła Setha przez las, znacznie wolniej niż dotychczas.
-Dom Florendy powinien być gdzieś tu... – wyszeptała kobieta nieco zdezorientowana. Nie znała dobrze tej części lasu, bardziej była obeznana z częścią wschodnią. – Całe szczęście, że Flo nie wie gdzie JA mieszkam... Och, tu jest!
   Wybiegła na polanę na której znajdowały się dwie bazy otoczone murem, gdy nagle... jakby zapadła się pod ziemię. Seth stracił ją z oczu, ale usłyszał jej krótki krzyk. Zaaferowany podbiegł do miejsca, w którym zniknęła i nagle...
   Poczuł jak traci grunt pod stopami i wpada pod ziemię. Nie leciał długo, wkrótce spadł na dno dołu wykopanego w ziemi, razem z trawą i liśćmi, które maskowały pułapkę. Jęknął głucho i przetoczył się na brzuch.
-Wilcze doły? – wymamrotał. – Bez kolców? ...Czemu to miało służyć u licha...
   Wiedział, że Heather również została uwięziona w wilczym dole, ale nie był pewien, czy wszystko z nią w porządku. Nie był też pewien, czy uda mu się wejść na górę.
   Tymczasem Flo, obserwująca całe zajście przez lornetkę, z okna na piętrze budynku numer 1, uśmiechnęła się do siebie. Odłożyła przyrząd, naciągając na głowę kaptur i okrywając go dodatkowo chustą. Zbiegła na dół, chwytając za karabin ze strzykawkami usypiającymi, gdy przy drzwiach wyjściowych nadziała się na Cody'ego.
-Dokąd znów idziesz? Co się tam dzieje na zewnątrz? – pytał wilkołak, blokując jej drogę. – Słyszałem jak tam na dworze ktoś krzyczy. Co to ma znaczyć? Widziałem, że przygotowałaś trzy klatki na wózkach, stoją na dworze, dla kogo one mają być? I dlaczego po nocach wymykasz się z bazy z łopatą? Kopiesz jakieś doły? Spodziewasz się złapać jakąś zwierzynę?
-Zadajesz za dużo pytań. – wycedziła Flo, zdejmując na chwilę kaptur. – Zejdź mi z drogi.
-Nie! Pójdę z tobą.
-Mam już dosyć twoich gierek, Cody! – krzyknęła ze złością.
-C...co? – McCook spojrzał na nią zdezorientowany.
  Wtedy Florenda uderzyła go w twarz z taką siłą, że powaliła go na podłogę.
-Co jest...? – wydyszał Cody, unosząc się na łokciach i patrząc na nią z przerażeniem.
   Kobieta jedną ręką złapała go za koszulę i podniosła do góry.
-GDZIE JEST MOJA CÓRKA? – wrzasnęła.
-Ja... ja w ogóle nie wiem o co ci...
-Och, dobrze wiesz, o co mi chodzi! – Flo rzuciła nim o drzwi. Zsunął się na podłogę, z trudem łapiąc oddech. – Jest tu z tobą nie tylko ten dziwak, który przyjaźnił się Klarą, ale również Seth Brown, i LAURA, A TERAZ GADAJ, GDZIE ONA JEST?!
-Ja nie wiem! – Cody odruchowo skulił się, gdy Florenda podniosła na niego rękę.
   Kobieta jednak zsunęła kaptur na głowę i wycelowała karabinem prosto w niego.
-Dobranoc, Cody. – warknęła, strzelając w jego ramię.

Tezeusz, Ariadna, Jack i Laura stąpali na palcach przez dżunglę.
-Przed nami skraj lasu. – wyszeptał Tezeusz, gdy ominęli parującą część drzew. – Teraz musimy być wyjątkowo ostrożni. Wtajemniczeni mogą się czaić dosłownie wszędzie.
   Wyszli z dżungli, a przed nimi, aż po horyzont, gdzie widać było już góry, roztaczały się głazy, wszystkie w kształcie kul lub menhirów, tworząc coś na kształt labiryntu.
-My, minotaury, lubimy takie klimaty. – mówił Tezeusz, rozglądając się. – Ale nie martwcie się. Na Głazowisku nie ma szans, żeby się zgubić, jeżeli macie kompas. To jałowa pustynia. Jeżeli będziecie iść dalej, prosto, dojdziecie w końcu do Ściany Wschodniej i będziecie mogli iść wzdłuż niej, aż natraficie na ten wasz Kąt. Nie jestem pewien, co jest Dalej, nigdy się tam nie zapuszczałem. Tylko nie idźcie na zachód, bo możecie trafić na Wtajemniczonych.
-Dziękujemy za pomoc. – Jack zwrócił się w stronę minotaurów. – Naprawdę, jesteście wspaniali.
-E, nie ma o czym mówić. – Tezeusz machnął ręką, uśmiechając się nikle.
-Nigdy o was nie zapomnimy. – dodała Ariadna, ściskając na pożegnanie Laurę.
-A my nigdy nie zapomnimy o was. – odparła Laura.
   Kiedy już się pożegnali i wyściskali, każdy ruszył w swoją stronę, uśmiechając się nikle.

Cody obudził się w klatce, na wózku, ciągniętym przez Florendę.
-Co jest... – wymamrotał.
   Klatka była ciasna, ledwie mógł się poruszyć, o podniesieniu się nie wspominając. Jedyne pocieszenie czerpał z tego, że trzy wózki były doczepione do siebie jak wagony – do pierwszej klatki Florenda wpakowała Cody'ego, do drugiej Setha, a do trzeciej Heather.
-Seth? – jęknął Cody głucho, ciesząc się jednak, że znów go widzi.
-Ci. – syknął nagle Seth, otwierając jedno oko, a potem na nowo je zamykając.
-Co to ma... Hej, hej, HEJ! – Cody uniósł się na łokciach, spoglądając w stronę Florendy, która ciągnęła wózki lewym brzegiem rzeki, kierując się na Północ; kółka chwila podskakiwały na wybojach, sprawiając, że Cody obijał się głową o pręty klatki. – DOKĄD NAS ZABIERASZ? ODBIŁO CI? CO TO MA ZNACZYĆ?
   Florenda jedynie stanęła, wcisnęła lufę strzelby między pręty kratki i strzeliła w niego kolejną dawką środka usypiającego. Później zrobiła to samo Sethowi i Heather, dla pewności.
-Już blisko. – wymamrotała do siebie, wyciągając z płaszcza manierkę z wodą i popijając zbawczy płyn. – Już niedaleko.
   Ciągnęła trzy klatki dalej, niezmordowanie truchtając przed siebie, mając świadomość, że dopuszcza się zdrady, aż doszła do miejsca, w które jeszcze nigdy się nie zapuszczała.
   Dostrzegła budynki, bardzo podobne do bazy, którą sama zamieszkiwała. Były to betonowe klocki, ustawione wzdłuż rzeki, po jej obu stronach, oraz wzdłuż skraju lasu. Dostrzegła również drewniany most, łączący oba brzegi kwatery Wtajemniczonych.
   Kilku z nich zobaczyli ją i przystanęli niepewnie, nie wiedząc, co robić dalej. Florenda jednak nie zwróciła na nich uwagi. Minęła Wtajemniczonych stanowczo, ciągnąc klatki nieco dalej, czytając napisy nad drzwiami poszczególnych budynków. W końcu znalazła centrum główne dowodzenia. Uderzyła pięścią kilka razy w blaszane drzwi, po czym otworzyła je, nie czekając na zaproszenie, wciągając wózki za sobą, do środka.
-Kto tu jest szefem? – krzyknęła od progu.
   Z biura wyjrzał umięśniony inkub ubrany w mundur Wtajemniczonych. Za Florendą zebrała się spora grupa Wtajemniczonych, czekając na rozkazy swojego szefa.
-Mamy ją aresztować? – spytał jakiś wampir.
-Może najpierw wysłuchajmy co ma nam do powiedzenia... – inkub przyjrzał się uważnie Florendzie, która zdjęła kaptur, rozpuszczając długie, kręcone blond włosy. – Zostawcie nas samych. – zwrócił się do swoich podwładnych, którzy wyszli z budynku.
   Flo spojrzała wyczekująco na inkuba, który przyglądał się jej z zaciekawieniem, aż w końcu powiedział:
-Proszę tędy.
   Poprowadził wilkołaczkę do swojego biura. Flo wtoczyła do środka trzy wózki z klatkami, po czym zamknęła drzwi do gabinetu.
   Był to ładnie urządzony pokój, przypominający trochę biuro Cody'ego McCooka, który byłby szczęśliwy mogąc zobaczyć to pomieszczenie, gdyby tylko był przytomny. Inkub usiadł za biurkiem, wskazując Florendzie krzesło naprzeciwko dębowego mebla.
-Nazywam się Dexter Robinson. – powiedział inkub, odgarniając z czoła kasztanowe włosy. Sięgnął po termos i dwa kubki, po czym nalał do nich herbaty; jeden kubek podał Florendzie, która zamknęła naczynie w dłoniach, spoglądając na nie niepewnie. – Spokojnie, nie jest zatruta. – dodał z czarującym uśmiechem, biorąc łyka swojej herbaty.
-Nie przyszłam tu po to, żeby pić herbatę. – odparła Houn sucho, odkładając kubek na biurko.
-Charakterna z ciebie wilkołaczka. – inkub uniósł jedną brew. – Powiedz mi w takim razie kim jesteś i co cię sprowadziło do bazy Wtajemniczonych?
-Oni. – Flo wskazała kciukiem na klatki, które ze sobą przywlokła. – Oraz moja córka.
-Hm, twoja córka? – Wtajemniczony wyprostował się w fotelu. – Jakoś jej tu nie widzę. Gdzie się schowała?
-Właśnie o to chodzi. – kobieta zmierzyła inkuba wzrokiem, skrajnie zirytowana. – Przybyłam tu, by prosić o pomoc w odnalezieniu jej. Jestem zdesperowana. Nazywam się Florenda, mój mąż, Wilbur Houn, jest Wtajemniczonym.
   Inkub przez dłuższy czas przypatrywał się Florendzie.
-Wciąż nie mam jasnej sytuacji. – pokręcił głową, opierając się łokciami o biurko. – Opowiedz mi proszę więcej o sobie.
   Florenda, mając świadomość, że kłamie w żywe oczy, powiedziała mu, że jej córka Laura została uprowadzona przez Jacka Wolfganga, a Florenda przybyła za tą dwójką aż tutaj, w towarzystwie swoich znajomych, Cody'ego McCooka oraz Setha Browna, którzy jednak zbuntowali się po drodze, kiedy poznali Heather, która chciała ich na dłużej zatrzymać w lesie. Na szczęście Flo znalazła opuszczoną bazę Wtajemniczonych, skąd wzięła klatki i karabin, dzięki czemu mogła uśpić towarzyszy i podjąć wędrówkę na nowo, aż udało jej się dojść tutaj.
-Postanowiłam, że poproszę profesjonalistów o pomoc. – dokończyła Florenda, a Wtajemniczony wyprostował się, mile zaskoczony tym pochlebstwem.
-Jesteś doprawdy niezwykłą osobą, skoro pokonałaś tyle przeciwności losu, żeby odnaleźć swojego członka rodziny. – inkub pokiwał głową z uznaniem. – Ale dlaczego przydźwigałaś trójkę zdrajców aż tutaj?
-Nie mogłam ich zabić, nie potrafiłam. Po za tym pomyślałam, że mogą się jeszcze przydać. Moglibyście ich przesłuchać. Jestem niemalże pewna, że wiedzą coś o tym, gdzie jest Laura, ale nie chcieli mi tego powiedzieć.
-Wierzę ci na słowo, Florendo, pozwól, że będę ci mówił po imieniu.
-Jasna sprawa.
-Myślę, że możemy ci pomóc, szczególnie, że mamy na pieńku z Wolfgangiem, a twój mąż jest Wtajemniczonym.
-Ten tu również nim jest. – Florenda podeszła do klatki z Codym i kopnęła ją. – To Cody McCook, nie jestem pewna, czy o nim słyszałeś, ale jest to pierwszy Wtajemniczony, którego nie obchodzi wyłącznie praca. Cody'ego przesłuchajcie podwójnie. Za to to jest Seth Brown. Ma na karku nie jedno przewinienie. A to jest Heather, miejscowa dzikuska.
-Tak, znamy Heather. – Wtajemniczony podszedł do ostatniej klatki. – Nie raz niszczyła nasze pojazdy, pod pretekstem, że „hałasują". Już my się nią zajmiemy. Zrobilibyśmy to wcześniej, ale pozostawała nieuchwytna. Dziękuję, że przyprowadziłaś nam tych więźniów, na pewno się nam jeszcze przydadzą.
-Miło mi to słyszeć, panie Robinson.
-Mów mi Dex. – odparł inkub, uśmiechając się do niej zaczepnie.

CDN
:iconwhitebag:
SORRY! Only in Polish!!!

Krótki rozdział... ale tym razem mam kilka uwag.
Po pierwsze: już wcześniej chciałam wprowadzić inkuby do mojego opowiadania, więc pomyślałam, że lepiej późno niż później :P Kiedyś to musiałam zrobić. (Ciocia Wikipedia i Wujcio Google nie gryzą, idźcie się ich zapytać co to są inkuby, mnie się nie chce tłumaczyć :P )
Po drugie: Tak, Flo ich zdradziła, ale to było zaplanowane od początku, więc nie czepiać się.
Po trzecie: spokojnie, minotaury i smoki na chwilę znikają z opowiadania, ale jeszcze tu wrócą, i to niebawem.
Po czwarte: Seth i Cody spotkali się nieco wcześniej niż planowałam... i w nieco innych okolicznościach :XD: Ale jest dobrze, może nawet lepiej :nod:
Po piąte: Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale wyleciało mi z głowy :P

Enjoi.
Add a Comment:
 
love 1 1 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
:icongilotyna815:
~gilotyna815 Aug 31, 2011  Hobbyist Writer
Wow, nie wiedziałem o inkubach :o.

Przezajebiaszczy zwrot akcji :la:.
Reply
:iconwhitebag:
~WhiteBAG Sep 2, 2011  Hobbyist Digital Artist
Jaktonie, w Sluggy Freelance widziałam przecież sukubicę :I
Reply
:icongilotyna815:
~gilotyna815 Sep 2, 2011  Hobbyist Writer
Sukkuby znałem, ale nie wiedziałem o inkubach. Wiesz, mnie bardziej te pierwsze interesowały :XD:.
Reply
:iconwhitebag:
~WhiteBAG Sep 2, 2011  Hobbyist Digital Artist
A no chyba że :iconsothereplz:

Przez jakiś czas podejrzewałam, że mam syndrom demona nocy, a ty jesteś inkubem, ale przypomniało mi się, że to niemożliwe, bo przecież jesteś faunem :P
Reply
:icongilotyna815:
~gilotyna815 Sep 2, 2011  Hobbyist Writer
:icongrimrapefaceplz: He, he, he. . .
Reply
:iconwhitebag:
~WhiteBAG Sep 2, 2011  Hobbyist Digital Artist
Nie, Grim, nie o tobie teraz mówimy :XD:
Reply
:icongilotyna815:
~gilotyna815 Sep 2, 2011  Hobbyist Writer
:icongrimrapefaceplz::iconsaysplz:A ja akurat myślałem o czymś innym, choć istotnie powiązanym z waszą dwójką. . .
Reply
:iconwhitebag:
~WhiteBAG Sep 3, 2011  Hobbyist Digital Artist
...a faceci tylko o jednym :XD:
Reply
(1 Reply)
:iconluxerna:
Dex i Florenda?

Yeah! Sprawdziłam co to jest inkub - jestem mądra :rofl:.
Już nie mogę doczekać się smoków :3
Reply
:iconwhitebag:
~WhiteBAG Aug 26, 2011  Hobbyist Digital Artist
HA, i tu cię mam. Dex i Flo nie są pairingiem, Dexter jest inkubem, a inkubom chodzi tylko o to, żeby poderwać jak najwięcej osób - traktują to jak sport, a uczucia nie wchodzą tam w grę.
Reply
Add a Comment: