Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
×

:iconwhitebag: More from WhiteBAG


More from deviantART



Details

Submitted on
August 29, 2011
File Size
18.6 KB
Link
Thumb

Stats

Views
242
Favourites
6 (who?)
Comments
8
×
Rozdział 17 – Przez Głazowisko

Cody zaczął odzyskiwać przytomność, kiedy Wtajemniczeni ciągnęli go za ramiona po podłodze, aż w końcu wrzucili go do ciemnej celi w budynku więziennym i zatrzasnęli drzwi.
   W środku leżeli już Seth i Heather, ale oboje jeszcze spali.
   Niedługo powinni się obudzić, pomyślał Cody, opadając bezwładnie na zimną podłogę. Od podwójnej porcji dawki usypiającej rozbolała go głowa. Oparł czoło o zimną podłogę, co chociaż w pewnym stopniu przyniosło mu ulgę.
-Przeklęta zdrajczyni... – warknął Cody, zaciskając zęby i pięści. – Florenda nas zdradziła! Oddała nas Wtajemniczonym!
   Cody wiedział jednak, że narzekanie ani stwierdzanie rzeczy oczywistych nic nie da, a to jeszcze nie koniec. Jack i Laura byli teraz w jeszcze większym niebezpieczeństwie niż przedtem. Wilkołak odruchowo sięgnął do kieszeni i odkrył, że nie ma przy sobie dziennika. Został w dżungli, w opuszczonej bazie Wtajemniczonych, w salonie, na kanapie.
-Cudownie. – warknął Cody w stronę podłogi.
   Po chwili do celi weszło kilku Wtajemniczonych. Cody nie ruszał się, udając, że jeszcze nie odzyskał przytomności. Jednak Wtajemniczeni ominęli go i złapali Heather za ramiona, unosząc ją góry i policzkując. Po chwili Cody usłyszał ciche westchnienie – kobieta przebudziła się.
-Bierzemy ja chłopcy, trzeba ją przesłuchać. – usłyszał McCook, wtulony twarzą w podłogę.
   Wtajemniczeni wytaszczyli Heather na zewnątrz i zamknęli drzwi. W lochu znów nastała ciemność. W tym samym momencie Seth Brown usiadł, całkowicie rozbudzony.
-Cody?
-Seth? – McCook uniósł się na łokciach.
-Stary, dobrze cię znów... Hm. Może nie widzieć, ale słyszeć na pewno.
-Ciebie też. – Cody westchnął, siadając. – Kim jest ta kobieta?
-To Heather. – odparł Seth i w skrócie opowiedział przyjacielowi o tym, co mu się przydarzyło, gdy się rozdzielili.
-Przynajmniej nie będziemy mieć już kłopotów z voodoo... – Cody podrapał się po głowie, po czym opowiedział Sethowi o wszystkim, co przydarzyło się jemu.
-No nieźle... – Seth oparł się o ścianę celi. – Czyli Flo nas wystawiła, łagodnie rzecz ujmując.
-Daj spokój. Pokonała mnie moją własną bronią...
-I oddała cię twoim własnym kolegom po fachu.
-Nie nazywaj ich tak. Ja już nie jestem jednym z nich.
-Już nie jesteś? – Seth zastanowił się. – To w ogóle możliwe?
-Nie wiem.
-A wiesz może gdzie są Laura i Jack?
-A skąd? – prychnął Cody.
   W końcu cela znów się otworzyła, a Wtajemniczeni wepchnęli do środka ledwie żywą Heather. Upadła na podłogę bezwładnie. Seth dopadł do niej, sprawdzając czy wszystko z nią w porządku.
-Teraz ty. – warknął jakiś strzygoń, wskazując na Setha.
   Kiedy drzwi celi ponownie się zamknęły, Cody przysunął się do Heather.
-Cześć... Jestem Cody McCook.
-Wiem. – wychrypiała kobieta, leżąc nieruchomo na podłodze. – Seth wiele mi o tobie mówił...
-Co oni ci zrobili?
-Pobili mnie. – wyszeptała Heather cichutko, a z jej przymkniętych oczu popłynęły łzy.
-Czyli to co zwykle... – Cody westchnął i oparł się o ścianę.
-Nic im nie powiedziałam. Milczałam. Tak mi przykro... – chlipała kobieta. – To moja wina...
-Nie mów tak. – przerwał jej Cody ostro. – Jedyną osobą, która tu zawiniła, jest Zdrajczyni.

Florenda Houn przechadzała się swobodnie po terenie swoich niedawnych wrogów, a teraz, kto wie, może i sprzymierzeńców?
   Dexter Robinson pozwolił jej na poruszanie się po obszarach ich bazy, żeby nie czuła się tu więźniem. Teraz Wtajemniczeni byli jej przyjaciółmi.
-Mam kulawe szczęście do Wtajemniczonych. – mruknęła Flo, kręcąc głową z niedowierzaniem. – Najpierw Cody, potem Wilbur, teraz Dex...
   Przystanęła, zastanawiając się, czy dobrze zrobiła, potem jednak ruszyła dalej, kręcąc głową. Tylko Wtajemniczeni i ich profesjonalizm mógł jej pomóc znaleźć Laurę. Cody tylko by jej to utrudniał.
-Nie ufaj nikomu. – przykazała sobie szeptem.
   Na rogu natknęła się na kogoś. Był to lisołak, zupełnie biały, łącznie z włosami wysmarowanymi żelem i odżywką. Miał jedynie ciemne brwi i oczy.
   Zdumiał się, kiedy ją zobaczył i przystanął, przyglądając się jej bliżej.
-Wybacz mi, ale kim jesteś? – spytał. – Nigdy cię tu nie widziałem.
-Powiedz mi swoje imię, a usłyszysz moje. – odparła z wyższością.
-Super, że pytasz. – ku zdumieniu Florendy, lisołak chwycił jej dłoń i potrzasnął kilkakrotnie. – Nazywam się Calvin Sawyer, ale możesz mi mówić po prostu Sawyer. A ty jak się nazywasz?
-Florenda Houn. – mruknęła niechętnie.
-Cześć, Florenda!
-Uspokój się! – warknęła, wyrywając rękę z jego dłoni. – Co z ciebie za Wtajemniczony?
-Och, ja nie jestem Wtajemniczonym. – Sawyer wyszczerzył do niej zęby, prostując się.
-No tak, widzę, że nie masz ich munduru, ale w takim razie kim jesteś?
-Zapewne kimś takim jak ty. – lisołak uśmiechnął się do niej przyjaźnie. – Byłem podróżnikiem i przypadkiem się tu zaplątałem. Wtajemniczeni chcieli ze mną zrobić porządek, to im powiedziałem, że mogę im się przydać. No i faktycznie, teraz dla nich pracuję. Tu jest wspaniale, tyle się już nauczyłem...
-Na przykład czego? – odważyła się spytać Flo, robiąc sceptyczną minę, której Sawyer nie dojrzał.
   Lisołak pochylił się ku niej, robiąc ważną minę, jakby zdradzał jej jakiś sekret.
-Wtajemniczeni zabrali plany ludzkich śmigłowców z Powierzchni i pracują nad ich własną, ulepszoną wersją. – wyjaśnił. – Jestem pilotem. – dodał, prostując się z dumą. – To znaczy, jednym z pilotów. Nawet nie wiesz, jakie to cudowne uczucie, móc latać.
-Nie mam bladego pojęcia o czym mówisz. – odparła chłodno Florenda, odwracając się i odchodząc od nieco rozczarowanego Sawyera. – Po za tym mylisz się. Nie jesteś taki jak ja.

-Hm... – Laura zmarszczyła czoło, zatrzymując się.
-O co chodzi? – spytał Jack, kiedy dziewczyna zaczęła stukać w kompas.
-Chyba się zepsuł.
-To niemożliwe...
-Sam zobacz.
   Jack wziął do ręki kompas; wskazówka wirowała zawzięcie na wszystkie strony.
-I co teraz zrobimy? – spytała Laura niepewnie.
-Pójdziemy na zachód, w stronę rzeki...
-To ryzykowne.
-Wiem, ale jeżeli nie chcemy się zgubić, to pójdziemy w stronę rzeki. Będzie bliżej.
   Tak też zrobili, nieustannie mając przed sobą krajobraz wielkich kamieni, porozrzucanych w nieładzie, jak okiem sięgnąć.

-On Trójkąt stworzył, a Eris jego dzieła dopełniła. – szeptał Dexter Robinson, jak co dzień stając przed obrazem Eris, wiszącym na ścianie, w jego gabinecie i powtarzając dziesięć trójkąckich przykazań. – Wtajemniczeni stworzeni zostali po to, by władzę sprawować, oraz by ład i porządek utrzymywać. Ludzie to stworzenia bezrozumne, których wystrzegać się należy...
   Na dworze dobiegł go jakiś hałas. Dexter zmarszczył czoło, ale nie otwierał oczu.
-Wtajemniczonym szacunek będziesz okazywał. Wtajemniczonych zabijać ani prześladować ci nie wolno. Śmierci nie będziesz się bał. O bliźnich będziesz się troszczył.
   Drzwi do jego gabinety zaskrzypiały. Ktoś wszedł do środka.
-Bez przepustki Miast nie będziesz opuszczał. – szeptał dalej inkub. – Bez wyraźnego pozwolenia Wtajemniczonych, Trójkąta nie będziesz się wyrzekał.
-Każde martwe ciało na stosie palić będziesz. – dokończyła Florenda Houn, opierając się o framugę drzwi i składając ręce.
   Dopiero wtedy Wtajemniczony odwrócił się od obrazu, by spojrzeć na swojego gościa.
-Och... To ty. – mruknął, nieco zaskoczony. – Coś się stało?
-Wydaje mi się, że tak. – Flo skinęła głową. – Przed chwilą kończyli przesłuchiwać Cody'ego McCooka, kiedy twoi pobratymcy przyszli ze wschodu, prowadząc... kogoś.
-Kogo? – zainteresował się inkub.
-A ja wiem? Chodź i sam zobacz.
   Florenda i Dexter wyszli z budynku i podeszli do Wtajemniczonych, którzy prowadzili na uwięzi minotaura. Musiało go podtrzymywać kilku Wtajemniczonych naraz, bo ten strasznie się wyrywał i wierzgał nogami.
-No, no, no. – Dexter stanął przed więźniem. – Nareszcie mamy minotaura w swoich szeregach. Powiedz mi, chłopaczku, czy będziesz współpracował?
-Nigdy. – warknął Tezeusz, patrząc mu prosto w oczy.
-Był z nim ktoś jeszcze? – spytał inkub.
-Chyba jego dziewczyna, ale zdążyła uciec. – powiedział jakiś wilkołak. – Nadal jej szukamy, szefie.
-Jak się nazywasz, chłopcze? – spytał Dexter, uśmiechając się kpiąco.
-A tobie nic do tego, kanalio. – syknął Tezeusz i kopnął w ziemię, obsypując nogi inkuba piaskiem. Wtajemniczeni wstrzymali oddech, jednak Dexter jedynie uśmiechnął się szerzej.
-Lubię istoty z charakterem. Przesłuchajcie go, chłopcy, może coś jeszcze z niego będzie. I dajcie mi znak, kiedy znajdziecie jego dziewczynę.
   Kiedy Wtajemniczeni minęli Dextera i Florendę, kierując się w stronę budynku więziennego, Flo zerknęła na swojego towarzysza.
-Dlaczego tak się ucieszyłeś na widok minotaura? – spytała, kiedy inkub otrzepywał nogawki spodni z piasku.
-Bardzo trudno było nam złapać choćby jednego, ale teraz jakiegoś mamy, i może w końcu dowiemy się, gdzie się pochowała cała reszta.
-A jeżeli nie zdradzi swojego plemienia?
-Wtedy zginie.
-Co chcecie zrobić z resztą minotaurów? – spytała Houn, bojąc się odpowiedzi.
-Wytępić, zanim oni wytępią nas.
-To trochę... ludzkie.
-Możliwe, możliwe. – inkub wyciągnął z kieszeni pudełko z zapałkami, a z drugiej pudełko papierosów. – Widzisz, Florendo... – dodał, zapalając jednego, a drugiego podając koleżance. – Żyjemy w bardzo dziwnych i niebezpiecznych czasach... Albo ty żresz, albo oni żrą ciebie...
   To mówiąc, odszedł do swojego biura, wypuszczając z ust dym. Florenda została sama, niezdecydowana, patrząc na papierosa. W końcu jednak rzuciła peta na ziemię i rozdeptała go z obrzydzeniem.
-Co takiego te całe śmigłowce? – spytała, doganiając Wtajemniczonego.
-Skąd o nich wiesz? – spytał lekko zaskoczony.
-Od tego lisołaka, jak mu tam... Sawwer?
-Sawyer. No tak. – inkub przewrócił oczyma. – Ma trochę za długi język, ale jest całkiem przydatny i utalentowany. Cieszę się, że trzyma się z nami. Nie to, co tamten minotaur... A właśnie, myślę, że powinienem być na tym przesłuchaniu. Wybacz mi, proszę...
   Inkub udał się do budynku więziennego, zostawiając Florendę samą, z mnóstwem pytań.

Jack i Laura oparli się o jeden z głazów, wpatrując się ze znużeniem, w płynącą rzekę.
-Możemy tu sobie ot tak bezpiecznie siedzieć? – spytała Laura, unosząc lekko brwi.
-Nie. – odparł spokojnie Jack, wyciągając nogi. – Ale chwila odpoczynku dobrze nam zrobi. Czy kompas już działa?
-Nie.
-No cóż... Tak czy siak, jesteśmy na dobrej drodze. Spójrz, jak jesteśmy już blisko... – wyszeptał, wpatrując się w góry, widniejące na horyzoncie.
-Wydaje mi się, że widać już Kąt. – szepnęła Laura.
-To tylko złudzenie. Ale niedługo go zobaczymy. No nic. – Jack klasnął w dłonie i wstał, otrzepując się. – Czas iść dalej.

-Umrę, ale nic wam nie powiem. – wydyszał Tezeusz, kiedy po raz kolejny uderzono go w twarz. Został powieszony łańcuchami za ręce i za nogi, nie dając mu żadnej swobody ruchu.
   Przeklinał sam siebie, że nie był ostrożniejszy, i że dał się złapać. Miał nadzieję, że Ariadna zdążyła uciec, albo się gdzieś schować. I że Wtajemniczeni jej nie znajdą.
   Do pokoju wszedł Dexter Robinson, przypatrując się uważnie minotaurowi, który zmierzył go wściekłym spojrzeniem.
-Szefie, on woli umrzeć, niż powiedzieć nam, gdzie reszta minotaurów. Co mamy robić?
   Inkub przypatrywał się Tezeuszowi jeszcze przez chwilę, po czym powiedział:
-Jeżeli nie chce nam powiedzieć gdzie reszta jego pobratymców... To na pewno zechce nam odpowiedzieć na inne pytanie. Widzisz, minotaurze... – dodał, dmuchając mu dymem nikotynowym prosto w twarz. – Mam nową przyjaciółkę, Florendę, która szuka swojej córki, Laury Houn.
  Tezeusz mimowolnie otworzył oczy szerzej.
-Ach znasz ją. Jak miło. – Dexter uśmiechnął się krwiożerczo, a Tezeusz zacisnął powieki, przeklinając własną głupotę. – Wiesz gdzie ona jest?
-Nie mam bladego pojęcia. – wycedził chłopak.
-Rozczarowujesz mnie, chłopcze. Laura jest nam teraz bardzo potrzebna, nie tylko dlatego, że Florenda jej szuka. Skoro ta dziewczyna ciebie zna, to zapewne wie też, gdzie twoja wioska, czyż nie? – Dexter zaśmiał się cicho, a Tezeusz zadrżał, zaciskając usta.
-Umrę, ale nic wam nie powiem. – wyszeptał minotaur po raz kolejny, odwracając głowę.
   W tym momencie do zaciemnionego pokoju wszedł Wtajemniczony strzygoń, który odpowiedział kiwnięciem głową na nieme pytanie Robinsona.
-Posłuchaj mnie, drogi chłopcze. – zaczął inkub jeszcze raz. – Musimy znaleźć Jacka Wolfganga, gdyż musimy wyrównać z nim rachunki, oraz Laurę Houn, której szuka stęskniona mamusia. Oprócz tego, oboje wiedzą gdzie jest Wioska Minotaurów i na pewno nie będą chcieli poświęcać własnego życia tak, jak ty, tylko po to, żebyśmy się nie dowiedzieli, gdzie się pochowaliście. Musimy znaleźć te dwa wilkołaki, a ty powiesz mi, gdzie teraz są, zgoda?
-Umrę, ale nic wam nie powiem. – powtórzył Tezeusz, oswajając się już z tą myślą.
-My się chyba nie rozumiemy... – Dexter kiwnął głową do strzygonia, który gwizdnął głośno, a do środka wprowadzono nikogo innego, jak tylko skrępowaną Ariadnę.
   Tezeuszowi serce zaczęło walić szybciej, kiedy patrzył, jak Wtajemniczeni rzucają jego ukochaną na podłogę i przystawiają lufę karabinu do jej skroni.
-Nie słuchaj ich! – zawołała minotaurzyca, zanim zakneblowano jej usta.
   Dexter uśmiechnął się do Tezeusza, po czym rzekł:
-Omówmy to jeszcze raz...

CDN
SORRY! Only in Polish!!!

Sawyer! :dummy: Siedział w moje głowie od dłuższego czasu, a niedawno postanowiłam, że dam go do opowiadania :3

Enjoi :la:
Add a Comment:
 
:icontuptaju:
Tuptaju Featured By Owner Aug 29, 2011  Hobbyist General Artist
To na następną część sporo poczekamy, nie?
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Aug 29, 2011  Hobbyist Digital Artist
Czy ja wiem? Może zdążę dokończyć przed wyjazdem, już niewiele pozostało...
Reply
:icontuptaju:
Tuptaju Featured By Owner Aug 29, 2011  Hobbyist General Artist
Fajnie by było.
Reply
:iconluxerna:
Luxerna Featured By Owner Aug 29, 2011
Nie wiem czemu, ale Dexter'a bardzo lubię xD Jest taki szarmancki nawet w tedy kiedy jest zły do szpiku kości! XD
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Aug 29, 2011  Hobbyist Digital Artist
Ja też |D

I ma młodszego brata :iconstudmuffinplz: Tak, wystąpi w tym opowiadaniu :nod:
Reply
:iconluxerna:
Luxerna Featured By Owner Aug 30, 2011
Nie jestem sama :dummy:

Fajnie, a on też jest Wtajemniczonym? :meow:
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Aug 30, 2011  Hobbyist Digital Artist
Nie, nie jest |D
Reply
:iconluxerna:
Luxerna Featured By Owner Aug 30, 2011
I tak go kocham <3 (mimo, że nie wiem jak wygląda, jak się nazywa i jaki ma charakter - miłość jest ślepa :XD:)
Reply
Add a Comment: