Shop Mobile More Submit  Join Login
×

:iconwhitebag: More from WhiteBAG


More from DeviantArt



Details

Submitted on
August 30, 2011
File Size
11.8 KB
Link
Thumb

Stats

Views
283
Favourites
7 (who?)
Comments
10
×
Rozdział 19 – Na krańcu świata

-A wy to kto? – spytał szczerze zdumiony faun górski, stojący na samym środku jaskini.
-A ty? – oczy Jacka zrobiły się okrągłe.
-Mieszkam tu! – odparł faun, coraz bardziej zaskoczony.
-Co, na tym wygwizdowiu? – Laura wytrzeszczyła oczy.
-Możecie mi powiedzieć coś wy za jedni? – właściciel jaskini zmrużył nieco oczy.
-No więc... Ja jestem Jack... A to jest Laura... A ty jesteś...?
-Nikołaj. – odparł faun krótko.
-Dobra, słuchaj, Nik...
-Nikołaj.
-Jak chcesz... Uciekamy przed Wtajemniczonymi, możemy tu chwilę posiedzieć?
   Ta scena była tak absurdalna, że faun roześmiał się i pokręcił głową.
-Tutaj nie ma Wtajemniczonych. – odparł w końcu.
-Och, czyżby? – Laura obejrzała się niepewnie za siebie, a uśmiech zniknął z twarzy Nikołaja.
-No nie, NIE, nie mówicie mi chyba, że jesteście jakimiś zbrodniarzami, których ściga cała armia Wtajemniczonych, co? – spytał, robiąc niepewną minę.
-My tylko chcemy się dostać do Kąta Północnego. – odparł Jack.
-Ach, jesteście podróżnikami. – faun pokiwał głową ze zrozumieniem. – Już kilku doszło aż tutaj, bo chciało się dostać do Kąta. – dodał, odwracając się i odchodząc w głąb jaskini. Ruszyli za nim. – Ale tak naprawdę Kąt to nic nadzwyczajnego. Wygląda dokładnie tak samo jak pozostałe dwa. Mówię to każdemu, kto dojdzie aż tutaj. Już się nawet przyzwyczaiłem do rozczarowywania podróżników...
-A był wśród nich Jackson Wolfgang?
-A, tak, był, jakieś pięćdziesiąt lat temu...
-Był moim ojcem. – wyrwało się Jackowi, a Nikołaj zerknął na niego.
-Był?
-Nie żyje.
-Przykro mi. Jesteś do niego bardzo podobny.
-Czy dotarł do Kąta Północnego?
-Dotarł aż tutaj... Ale kiedy mu powiedziałem, że nie warto iść dalej, postał przez chwilę przed moją jaskinią i zawrócił do domu.
   Jack stanął zaskoczony. Laura spojrzała na niego z głębokim współczuciem.
-A... Ale ja myślałem...
-Napijecie się czegoś? – spytał Nikołaj, który nie dosłyszał Jacka. – Chcecie miód pitny czy... Chcecie miód pitny?
   Dopiero teraz wędrowcy zauważyli, że jaskinia przypomina w pełni wyposażone mieszkanie, a Nikołaj podszedł do czegoś, co można było nazwać aneksem kuchennym.
   Goście dosłownie rzucili się na jedzenie, które podał im faun.
-Musieliście być bardzo głodni. – zauważył, unosząc brwi.
-O tak... – wymamrotał Jack. – Po drodze znaleźliśmy jedynie wielkie jajo, ale nie mogliśmy go rozbić...
-Jeżeli chcesz, możesz je sobie wziąć. – dodała Laura, grzebiąc w plecaku.
-Nie, dzięki, nie lubię jajek. – odparł Nikołaj, jednak, kiedy zobaczył co Laura wyjmuje z plecaka, zaczął, ku ich zdumieniu, skakać po całej jaskini okropnie czymś podekscytowany, aż w końcu podbiegł do Laury i odebrał jej jajo, bełkocząc pod nosem. – Czy wy macie pojęcie, co znaleźliście?!
-Chyba nie... – Jack popił trochę miodu, obserwując fauna.
-To jest jajo feniksa! Jajo FENIKSA, o kurczę! – obserwował jajo wielkimi, świecącymi oczyma, a zdolność mówienia odzyskał dopiero po chwili. – To niezwykle rzadkie i cenne znalezisko! Feniksy nie znoszą jaj codziennie, no bo po co, skoro po śmierci się odradzają... Ja cię kręcę! ...I naprawdę mogę je wziąć?!
-Jeśli chcesz? – Jack wzruszył ramionami, patrząc na fauna z lekkim rozbawieniem.
-Będę miał własnego feniksa! – pisnął Nikołaj, przytulając do siebie jajo. – Trzeba zadbać, żeby nie miało za zimno, pójdę rozpalić w kominku... Chcieli je ROZBIĆ, rany ludzie...
   Spędzili u Nikołaja trochę czasu. Faun ten miał burzę kręconych włosów w kolorze brudnego blondu oraz niebieskie oczy. Wyjaśnił swoim gościom, że zawarł mały sojusz z goblinami; on nie pałęta się po ich korytarzach i nie narusza ich terenu, a oni w zamian dostarczają mu jedzenie.
-Urodziłem się w 1793, a w 1832 zostałem nauczycielem historii w Środkowym Mieście.
-Co sprawiło, że stamtąd odszedłeś? – spytała Laura.
-Wtajemniczeni. – Nikołaj wzruszył ramionami. – Nie chcieli, żeby nauczał, więc wyniosłem się od tego całego wtajemniczonego motłochu, zanim sprawy przyniosły gorszy obrót. Tutaj nie jest aż tak źle, chociaż przyznam, że trochę tęsknię za cywilizacją.
-Przecież zawsze możesz wrócić. – Jack przyjrzał się faunowi. – Myślisz, że Wtajemniczeni nadal będą próbowali cię wyeliminować po tylu latach?
   W odpowiedzi Nikołaj jedynie wzruszył ramionami.
-No nic... Nadal chcecie zobaczyć ten piekielny Kąt?
-Tak. – odparli Jack i Laura jednocześnie, wstając razem z „Nikiem".
-Dobra... Ostatecznie mogę was zaprowadzić... To całkiem niedaleko...

-No. – powiedział Nikołaj, stając na skalnej półce i otrzepując ręce. – Tak to właśnie wygląda. Mówiłem wam. Nic tu nie ma.
   Jack i Laura stanęli obok niego, rozglądając się. Znaleźli się idealnie płaskiej, skalnej półce, stanowiącej najwyższy punkt w Trójkącie. Ściany stykały się właśnie tu, tworząc Kąt Północny. Nie było tu nic oprócz skalnych Ścian i skalnej półki.
-Wiecie gdzie mnie szukać. – mruknął faun po chwili, schodząc na ścieżkę, rozstawiając podróżników samych.
   Rozglądali się niepewnie dookoła. Odwrócili się i ujrzeli niezwykły widok – panoramę ich świata. Widzieli wyraźnie Głazowisko i las, który wydawał się taki malutki z tej odległości. A tam, daleko, za mgłą, kryło się Jezioro. Jack westchnął, oczarowany tym widokiem.
-Zawsze uważałem, że w porównaniu do świata zewnętrznego, Trójkąt to przy nim małe miki. Ale się myliłem... – wyszeptał, patrząc z góry na calutki Świat, jaki się przed nimi roztaczał. – To miejsce jest naprawdę ogromne. Kto wie, czy nawet nie większe od kuli ziemskiej? Przecież... To w końcu magiczny świat. Może Trójkąt wcale nie leży pod Trójkątem Bermudzkim. Może miejsca tego, gdzie jest Trójkąt nie ma na żadnej mapie...
   Wilkołak umilkł i spuścił wzrok, czując, że chwila uniesienia minęła, że widok zapierający dech w piersiach nie zrobił na nim takiego wrażenia, jak powinien. Odwrócił się, minął Laurę powoli i wcisnął czoło w Kąt Północny.
-Jack? – wyszeptała dziewczyna łagodnie. – Nie cieszysz się?
-Niezbyt. – odparł cicho.
-Dlaczego?
-Bo nic się nie zmieniło. – odparł, robiąc żałosną minę i odwracając się w jej stronę.
-Nic się nie zmieniło? – powtórzyła Laura, robiąc wielkie oczy. – Jack, WSZYSTKO się zmieniło! Dotarliśmy przecież aż tutaj! – uśmiechnęła się do niego z lekkim niedowierzaniem. – NA KONIEC ŚWIATA! Jesteśmy w samym Kącie Północnym, Jack, udało się nam!
-Jakie to ma znaczenie? – mruknął Jack, patrząc na nią nieprzenikliwym wzrokiem. – Nadal nie wiemy, czy tata faktycznie tu był. Nic tu nie ma, żadnego dowodu. Tylko ta pusta, skalna półka. Wtajemniczeni nadal na nas dybią, a jeśli spróbujemy wrócić, to zapewne nas złapią i zabiją... Po prostu nie wierzę... – dodał, odwracając wzrok i zaciskając pięści. – Nie wierzę, że przebyliśmy taki szmat drogi na nic.
-Taaak... W pewnym sensie masz rację... – Laura złożyła ręce, patrząc gdzieś w bok i podchodząc bliżej.
-Niezłe rozczarowanie... – mruknął Jack, kręcąc głową. – Nie ma tu nic niezwykłego.
-A wiesz dlaczego? – Laura spojrzała mu prosto w oczy.
-Nie wiem, dlaczego? – spytał Wolfgang głosem wyzutym z emocji.
-Bo nikt inny nie był tu przed nami. Nikt nie zostawił tu niczego, co warto wspominać.
-Hm... – Jack znów spojrzał na panoramę Trójkąta. – Może masz rację... Może tata nigdy tu nie dotarł. Może Nik również miał rację...
   Laura skinęła głową z lekkim uśmiechem.
-Ale wiesz co? – trąciła go lekko w ramię. – Wiem co można zrobić, żeby to miejsce było wyjątkowe.
-Co takiego? – spytał Jack zaciekawiony.
   Wtedy Laura pochyliła się... i pocałowała go.

Godzinę później, kiedy schodzili po ścieżce na półkę przed grotą Nikołaja, mocno zarumienieni, dostrzegli coś, czego wcale nie powinno tam być.
   Na półce stał śmigłowiec Wtajemniczonych.
-No to koniec... – mruknął Jack.
   Nic nie wskazywało na to, że Wtajemniczeni weszli do groty, by zobaczyć co tam jest, więc Nikołaj był bezpieczny – podwładni Eris czekali, aż Jack i Laura zejdą z Kąta.
   Wszystkie karabiny były zwrócone w ich stronę, a oni sami nie mieli przy sobie żadnej broni, bo ich plecaki zostały w jaskini.
-A niech to. – jęknęła Laura, unosząc ręce do góry. Jack, chcąc nie chcą, uczynił to samo.
-Zabieramy ich, chłopcy! – zawołał Wtajemniczony strzygoń do reszty.
   Nikołaj mógł jedynie bezsilnie obserwować jak śmigłowiec zabiera ze sobą Jacka i Laurę.

CDN
SORRY! Only in Polish!!!

To tyle, jeśli chodzi o Nikołaja :P Może go jeszcze gdzieś użyję...

A na kolejny rozdział trochę poczekacie :I
Add a Comment:
 
:iconolga950:
Olga950 Featured By Owner Feb 24, 2012  Hobbyist Traditional Artist
Taaak!
Czekałam na ich kiss! :D
Świetne! <3
Reply
:iconelfsonix:
elfsonix Featured By Owner Aug 31, 2011  Hobbyist Traditional Artist
Woho :woohoo: Przeczytałam wreszcie ten moment, który chciałam przeczytać.
Reply
:icongilotyna815:
gilotyna815 Featured By Owner Aug 31, 2011  Hobbyist Writer
Będę miał własnego feniksa :la:!
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Sep 2, 2011  Hobbyist Digital Artist
BĘDZIESZ MIAŁ FENIKSA! [link]
Reply
:icongilotyna815:
gilotyna815 Featured By Owner Sep 2, 2011  Hobbyist Writer
:icondumbledoreplz::iconsaysplz: Bitch, please. . .
:icongilotyna815::iconsaysplz: I tak go będę miał :iconsothereplz:
Reply
:iconluxerna:
Luxerna Featured By Owner Aug 31, 2011
Twoje opowiadanie staje się coraz lepsze i lepsze :nod:

Ono jest genialne! :+fav:
Reply
:iconelianess:
ElianeSS Featured By Owner Aug 31, 2011  Hobbyist Artist
Nie czytam. Przepraszam.
Reply
:icontuptaju:
Tuptaju Featured By Owner Aug 30, 2011  Hobbyist General Artist
CO?! Czemu FENIKS? Miał być smok. Nie bawię się tak. :(
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Aug 30, 2011  Hobbyist Digital Artist
Smoki jeszcze będą, feniks i Nik są w tym opku epizodyczni, a smoki odegrają jeszcze pewną rolę :shrug: Trza się w cierpliwość uzbroić :XD:
Reply
:icontuptaju:
Tuptaju Featured By Owner Aug 30, 2011  Hobbyist General Artist
"Lecz choć zaginął hełm i miecz..."
Reply
Add a Comment: