Shop Mobile More Submit  Join Login
×

:iconwhitebag: More from WhiteBAG


Featured in Collections

Spiecial by FankaKM

Literature by LoLisa05


More from DeviantArt



Details

Submitted on
March 24, 2012
File Size
8.7 KB
Link
Thumb

Stats

Views
196 (1 today)
Favourites
8 (who?)
Comments
7
×
Rozdział 2 – Detektyw Sawyer

Calvin otrzymał właśnie plik poczty, którą niezwłocznie zaczął wertować. Większość do pana Robinsona... Lisołak przygryzł wargę, po czym ruszył do swojego biura. Nora Lloyd czekała już, trzymając notatnik w ręce.
-Zanotuj który dzień dziś mamy i zrób mi słabą kawę. – powiedział, nawet nie spoglądając w jej stronę. Nora wyszła, a on sam usiadł za biurkiem i zaczął otwierać listy. Przeglądał je i wybierał te, które mogły się okazać dla inkuba najważniejsze. Im więcej podlizywania, tym większa szansa, że Calvin dostanie większe biuro.
   Nora położyła mu tace z kawą na biurku. Sawyer nie podniósł wzroku, więc kobieta usiadła na krześle w kącie i zaczęła piłować paznokcie, czekając na kolejne polecenia.
   Nagle, zupełnie niespodziewanie, otworzyły się drzwi. Sawyer w końcu uniósł wzrok.
-Simpson, Dowódca Straży z Miasta Zachodniego. – powiedział przybyły strzygoń.
-Ja też dzień dobry. – odparł Sawyer, unosząc czarne brwi. Uznał, że nie wypada siedzieć, kiedy do twojego gabinetu wchodzi inny Dowódca Straży. Lisołak wstał więc i wyciągnął rękę na powitanie. Strzygoń nie uścisnął jej, więc Sawyer, trochę zawstydzony, złapał wyciągniętą ręką za filiżankę z kawą i wziął z niej dużego łyka.
-Mamy nakaz aresztowania. – rzekł Simpson, a Sawyer zakrztusił się kawą.
-Jak to? – wycharczał zaskoczony, widząc, jak za strzygoniem wchodzą dwaj strażnicy.
-Aresztujcie ją chłopcy. – Dowódca Straży pstryknął palcami, a jego podwładni pochwycili... Norę Lloyd. Zaskoczoną Norę Lloyd.
-Ale... – Sawyer nie potrafił tego ogarnąć myślami. – Dlaczego? Ona pracuje dla mnie!
-Czy jest pan gotowy odpowiadać za narzucone jej zarzuty?
-Nieee... – odparł lisołak ostrożnie. – Po prostu nie rozumiem co takiego zrobiła!
-Duncan Robinson wyraził zgodę na aresztowanie w tym budynku, a my otrzymaliśmy rozkaz od Przywódcy Miasta Zachodniego, aby aresztować oto tę kobietę, która otrzymała zarzut morderstwa...
-MORDERSTWA?! – powtórzyli zgodnie Nora i Calvin.
-...w Mieście Zachodnim wczoraj wieczorem. – trajkotał dalej Simpson, typową, urzędową gadaniną. – Wspomniana panna Lloyd zostanie osadzona w areszcie w Mieście Zachodnim, a wypuszczona zostanie tylko wtedy, kiedy ktoś udowodni jej niewinność.
-Czyli... skazujecie ją na dożywocie? – wybełkotał Sawyer, który nagle zrobił się bledszy niż zwykle.
-Nie! Nie, to jakaś pomyłka! – krzyczała Nora, gdy dwójka mężczyzn pochwyciło ją i zaczęło wyciągać z pokoju. – Ja tego nie zrobiłam! Jestem niewinna! Sawyer! Ty wiesz, że nie mogłabym tego zrobić! Powiedz im prawdę! SAAAWYEEER!
   Simpson spojrzał pytająco na lisołaka, ale ten jedynie tylko pokręcił głową i wzruszył ramionami. Spojrzał ostatni raz na panią Lloyd. Spojrzał jej prosto w przerażone oczy.
   I już wiedział, że kobieta nie kłamie.
   Kilka minut później Calvin maszerował szybkim krokiem przez korytarz. W dłoni ściskał listy do swojego pracodawcy, na którego był wściekły, jak nigdy.
   Otworzył drzwi do jego gabinetu kopniakiem.
   I zawahał się w progu.
   Duncan rozmawiał właśnie z Arthurem Matthewem.
-Ups... Przepraszam. – lisołak na chwilę zapomniał po co tu przyszedł.
-Już prawie skończyliśmy omawianie pewnej sprawy... Co się stało? – spytał inkub.
   Sawyer zacisnął mocniej plik listów. Wszedł do okrągłego pomieszczenia, po czym rzucił listy na biurko.
-To listy do pana! O co chodzi? Dlaczego zabrali Norę? – wyrzucił z siebie na jednym tchu.
-Dostała zarzut mord...
-Wiem o tym! Ale ona jest niewinna!
-Skąd możesz to wiedzieć? – odparł Duncan spokojnie, kręcąc się w obrotowym krześle. – Nie wiem kogo zatrudniam.
   Przez moment Calvin wyrzucał z siebie pojedyncze samogłoski, poruszając ustami jak ryba wyrzucona na brzeg, z trudem chwytająca powietrze.
-Muszę dowieść, że jest niewinna! – wydusił w końcu.
-Doskonale, zajmiesz się tym. – odparł inkub, a lisołak wytrzeszczył oczy. – Na ten moment mianuję cię Detektywem. Idź i zbadaj całą sprawę. Mam ważniejsze rzeczy na głowie.
   Zbył go zwykłym skinieniem ręki. Sawyer wyszedł z biura, zastanawiając się nad całą tą chorą sytuacją. Kiedy zamknął za sobą drzwi, Arthur zerknął w stronę swojego rozmówcy.
-A więc panie Matthew? – kontynuował Robinson jak gdyby nigdy nic. – Pójdzie pan na to?
-Nie jestem pewien... – faun potarł w zamyśleniu brodę. – Jest pan pewien, że się nada...?
-Jestem absolutnie tego pewny. Nikt inny się do tego nie nadaje. To niewykonalne zadanie. A jeżeli mu się nie uda, nikt się tym specjalnie nie przejmie. Ani jego martwym ciałem. Zaufanego podwładnego bym tam nie posłał.
   Arthur przełknął ślinę.
-Nie... nie jestem pewien, czy... To do końca... WŁAŚCIWE.
-Chłopak o mały włosy nie zabił moich ulubionych artystów, którzy wciąż dochodzą do siebie. A pomyśl tylko o zaletach tej sytuacji. Nikt nie będzie za nim tęsknił. Nareszcie pozbędziesz się tego brzemienia. A jeżeli cudem mu się uda, pomyśl tylko: to ty się nim opiekowałeś. Będziesz z niego dumny. Wystarczy jeden mały podpisik... – dodał, podsuwając mu kawałek papieru.
   Faun raz spojrzał na dokument, po czym wstał i wyszedł, mówiąc:
-Fella nie jest brzemieniem.

Tego samego dnia Arthur Matthew powrócił do biura Robinsona. Wyrwał z jego dłoni długopis, chwycił dokument i podpisał go.
-Daruj mi ciekawość, ale co takiego zrobił? – spytał Duncan z lekkim rozbawieniem.
-Znowu potłukł całą porcelanę. – odparł faun, przez zaciśnięte zęby.
   Duncan wziął do ręki kartkę i uważnie ją obejrzał. Arthur przygryzł wargę.
-Kiedy chłopak będzie gotów do podróży? – spytał Duncan nie odrywając wzroku od dokumentu.
-Jutro rano się tu stawi. Ale stawiam jeden warunek.
-Jaki?
-Ktoś musi jechać z nim.
-Mam kogoś kto nada się idealnie. I posprząta po nim, w razie nieszczęśliwego wypadku. Zapewniam, że z ciała nawet kości nie zostaną.
-Nie chcę go ZABIĆ. – faun pokręcił głową.
-Oczywiście, że nie. Mówię, że: w razie nieszczęśliwego wypadku.
-Ależ tak, rozumiem... – faun już miał zamiar wyjść, jednak spojrzał w stronę inkuba.
   I nasunęło mu się pytanie.
-Dlaczego zaprzedałeś duszę Diabłu?
   Duncan wciąż czytał dokument, który podpisał pan Matthew.
-Bo znajomość z nim niesie same korzyści.

CDN
SORRY! Only in Polish!!!

Musicie być przygotowani na to, że rozdziały będą sporo opisywały i wyjaśniały, ale będą krótkie :P
Tak oto zaczyna się wątek Sawyera :3

Enjoi ^^
Add a Comment:
 
:iconolga950:
Olga950 Featured By Owner Mar 25, 2012  Hobbyist Traditional Artist
O wow! Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału! :D
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Mar 25, 2012  Hobbyist Digital Artist
Już zaraz dodaję kolejny :D
Reply
:iconmikimonster:
MikiMonster Featured By Owner Mar 24, 2012  Student Artist
Hmmm... Takie pytanie z innej beczki... Czy Duncan jest gejem? :heart:
Reply
:iconwhitebag:
WhiteBAG Featured By Owner Mar 24, 2012  Hobbyist Digital Artist
Jest bi, jak wszystkie inkuby :XD:
Reply
:iconmikimonster:
MikiMonster Featured By Owner Mar 24, 2012  Student Artist
KURDE JAK FAJNIE~!!! Zrobie jakiegoś jałojca z nim :heart:
Reply
:iconlolisa05:
LoLisa05 Featured By Owner Mar 24, 2012  Hobbyist General Artist
Wooo....
Błagam, pisz szybko! To jest niesamowite! A się dopiero zaczęło
Proszę...
Reply
:iconraingirldev:
RainGirlDev Featured By Owner Mar 24, 2012  Hobbyist Filmographer
jak ja lubie napisy CDN ^^
Reply
Add a Comment: